KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Kilka sposobów na tańsze zwiedzanie Toronto

Kanada nie należy do najtańszych miejsc na ziemi, a już na pewno jeżeli chcemy zostać w niej turystami. Duże odległości, drogi transport pomiędzy miastami oddalonymi od siebie często po kilkaset jak nie więcej kilometrów i krótki sezon. Wszystko to sprawia, to że nasz budżet na podróż po Kanadzie może stopnieć szybciej niż kostka lodu latem. Zawsze jednak znajdą się sposoby na to, żeby zaoszczędzić co nieco i podróżować mądrzej. Toronto, największe miasto Kanady i stolica prowincji Ontario, jest jednym z popularniejszych kierunków wśród turystów, którzy wpadają z wizytą do Kraju Klonowego Liścia. Średnio, każdego roku Toronto odwiedza około 12 – 14 milionów ludzi, którzy zostają tutaj dłużej niż jeden dzień. Oznacza to, że w tym ponad dwumilionowym mieście robi się dosyć tłoczno, zwłaszcza latem. Jak mądrze zwiedzić, Toronto w kilka dni i nie zbankrutować? Co zobaczyć, a co można sobie odpuścić? Jakie atrakcje są za darmo, a na jakich można zaoszczędzić? Na te i parę innych pytań odpowiem w punktach poniżej. Gotowi na małe, turystyczne oszczędzanie?

 

Darmowy przewodnik po mieście

Od stycznia do października można pochodzić po Toronto, posłuchać o jego historii, ciekawych faktach za darmo! Grupowe spacery z przewodnikiem podzielone są na kategorie w zależności od części miasta. I tak możemy zapisać się na: zwiedzanie centrum, starszej części, St.Lawrence Market, ulicy pełnej grafitti na Quenn Street West, spacer w okolicach jeziora. Dla osób, które nie boją się duchów i dziwnych historii mrożących krew w żyłach dostępne jest też Ghost Tour.

Poza sezonem, od stycznia do końca marca, spacery z przewonikiem odbywają się wyłącznie w weekendy i tylko po centrum. Od kwietnia do końca września, częstotliwość znacznie wzrasta i organizowane są one 3 – 4 razy dziennie, codziennie. Więcej informacji można znaleźć tutaj: Tour Guys.

Fajnie jest również, po zakończeniu wycieczki, dać przewonikowi mały napiwek. Zwyczajowo jest to około $5 od osoby.

6757km - Oh Kanada

 

 

Darmowe lub prawie darmowe wstępy

Niektóre punkty na mapie Toronto mają jeden dzień w tygodniu, najczęściej o określonych godzinach, kiedy wstęp kosztuję nas $0, lub obowiązuje zasada „zapłać ile możesz”, czyli „pay what you can”:

 

Art Gallery of Ontario, 317 Dundas St West.

Moim zdaniem zaraz obok Royal Ontario Museum, jest to miejsce, do którego naprawdę warto wstąpić podczas wizyty w Toronto. W niedalekiej okolicy znajduje się Chinatown i Kensington Market, czyli łatwo i przyjemnie można połączyć kulturę z odrobiną prawdziwego miasta i dobrym jedzeniem. W muzeum, oprócz dzieł kanadyjskich artystów, takich jak np. Grupa Siedmiu, można znaleźć również dzieła współczesnych twórców.
Darmowe wejście w środowe wieczory pomiędzy godziną 18, a 21. Link do muzeum: Art Gallery of Ontario.

 

Bata Shoes Museum  – 327 Bloor St West.

Ładne i dziwne buty oraz to jaka historia za nimi stoi można pooglądać sobie w czwartek wieczorem, w godzinach 17 – 20. W Bata Shoes Museum obowiązuje zasada „zapłać ile możesz”, czyli wcześniej wspomniane „pay what you can”, a sugerowaną kwotą jest $5. Link do muzeum: Bata Shoes Museum.

 

Royal Ontario Museum, 100 Queen’s Park.

Jak dla mnie wizyta w ROM, czyli Royal Ontario Museum jest koniecznością! Zwłaszcza do osób, które odwiedzają Kanadę po raz pierwszy. Głównie ze względu na sekcję poświęconą ludności rdzennej Kanady. Wszystko przedstawione jest w bardzo dostępny i obrazowy sposób, który na pewno rozbudzi wyobraźnię. Poza tym w ROM można napatrzeć się też na sztukę chińską, rzymską czy afrykańską.

W każdy piątek, od godziny 16:30 – 21:30 cena biletów kurczy się o 50% i zamiast płacić $20 za dorosłą osobę, koszt spada do $10.
Uwaga: do końca czerwca 2017 piątkowa promocja nie obowiązuje, ze względu na Friday Night Live. Więcej informacji o ROM można znaleźć na ich stronie.

 

Oszczędź z City Pass

City Pass, to taki łączony bilet na główne atrakcje w Toronto. Trzeba jednak skorzystać z niego mądrze, bo może się okazać, że wcale nie jest on taki opłacalny. A dlaczego?
City Pass obejmuje 5 atrakcji: Wjazd na wieżę CN Tower, wizytę w Royal Ontario Museum, zamek Casa Loma, Ripley’s Aquarium oraz do wyboru torontońskie ZOO lub Science Centre. Ogólnie rzecz ujmując kupując City Pass można oszczędzić około 44%, oczywiście pod warunkiem, że odwiedzimy każde z wyżej wymienionych miejsc. I teraz pojawia się kolejne pytanie, czy warto poświęcić swój czas w Toronto na te atrakcje? Moim zdaniem, nie na wszystkie. Gdybym miała doradzić, to powiedziałabym, że na pewno warto wybrać się na CN Tower, do Royal Ontario Museum i Ripley’s Aquarium, żeby pooglądać sobie małe rybki i wielkie rekiny pływające nad naszymi głowami (robi wrażenie). Kupując trzy wyżej wymieniony bilety po regularnych cenach i porównując cenę z biletem City Pass, oszczędzimy około $10. Ale tak naprawdę jak wykorzystamy piątkową promocję Royal Ontario Museum plus biletu do akwarium kupimy na godzinę wieczorną, to w tym momencie City Pass staje się droższy o $2!

Dlaczego, moim zdaniem, można darować sobie zwiedzanie zamku Casa Loma, ZOO i Science Centre?

Zamek Casa Loma nie zrobi najmniejszego wrażenia na osobach, które mieszkają w Europie i widziały w swoim życiu kilka tego typu budowli. Ja wychowywałam się nieopodal Zamku Książ, który jest 3 największym zamkiem w Polsce, więc wiadomo skąd się bierze moja opinia. Torontońskie ZOO jest jak każde inne ZOO, poza tym wyprawa do niego autobusem trwa wieki i tak naprawdę jest to całodniowa wycieczka, którą można wykorzystać na inne atrakcje. Science Centre, czyli centrum nauki z którym ja mam dosyć „traumatyczne” wspomnienia. Podczas moich dwóch wizyt w Science Centre, przynajmniej, połowa intreaktywnych atrakcji nie działała! Takie małe rozczarowanie.
Zanim kupicie City Pass warto zastanowić się co chcecie zobaczyć, odwiedzić strony wszystkich wybranych miejsc, zebrać ceny i porównać ja z ceną City Pass, który kosztuje obecnie $76  + 13 % podatku, na osobę dorosłą.

Gdzie można kupić City Pass?

City Pass można kupić online, TUTAJ, lub w pierwszej atrakcji do której się wybierzecie i która jest w jego ofercie.

Jak działa City Pass?

City Pass aktywowany jest w trakcie pierwszego wstępu i ważne jest przez 9 kolejnych dni.

6757km - Oh Kanada

 

Trochę sportu!

Będąc Toronto warto wybrać się na dwa mecze: hokeja i baseballa. Oczywiście, to na jaki mecz będziemy mogli pójść zależy od tego, kiedy wpadamy z wizytą do miasta. Sezon hokejowy zaczyna się w okolicach października i trwa do kwietnia, natomiast sezon baseballowy zaczyna się w kwietniu i trwa do końca września/ początku października.

Kanadyjczycy kochają hokej i wszystko co z nim związane. I pomimo tego, że torontońska drużyna Maple Leafs, która gra w lidze NHL, nie wygrała pucharu Stanleya od 50 lat, dalej jest uwielbiana przez swoich fanów.

Stąd ceny biletów na mecz z udziałem Maple Leafs, które odbywają się w Air Canada Centre, są po prostu zawrotne i zaczynają się w okolicach $150 za osobę. Jeżeli jednak nie jesteśmy wielkimi fanami hokeja, a chcemy po prostu zobaczyć grę i doświadczyć panujących w trakcie niej emocji, to za $20 można zobaczyć mecz drużyny Marlies, która gra w lidze AHL, American Hockey League. Fakt jest to jedno oczko niżej niż National Hockey League, ale nie ma to wielkiego znaczenia w momencie, kiedy możemy oszczędzić około $120!

Znacznie lepiej niż Maple Leafs radzi sobie torontońska drużyna baseballowa Blue Jays. Bilety na mecze w Rogers Centre zaczynają się już od około $10, ale po doliczeniu wszystkich dodatkowych opłat będzie, to minimum $17 – 18. Nie jestem wielką fanką tej gry i nie do końca ogarniam jej zasady, ale przynajmniej raz w roku idę na ich mecz, głównie dla samej atmosfery i widoków jakie można zobaczyć kiedy dach areny jest otwarty.

Billet na mech można kupić TUTAJ.

6757km - Oh Kanada

 

Jak zjeść dobrze i w miarę tanio?

Toronto, zaraz po Los Angeles, jest miastem w Ameryce Północnej, gdzie można znaleźć najwięcej restauracji czy miejsc gdzie można coś zjeść. Multiluturowość stolicy Ontario sprawia, że przechadzając się jedną ulicą można zjeść dosłownie cały świat. A wybór jest bardzo szeroki, bo w Toronto zarejestrowanych jest ponad 16.5 tysiąca punktów gastronomicznych. Liczba ta jest dosyć bieżąca, wzięta ze strony miasta Toronto i zaktualizowana dwa dni temu. TUTAJ można znaleźć więcej szczegółów. Jak przy takiej ilości jedzenia nie popaść w oczopląs? Z mojego 6 letniego doświadczenia mogę dać jedną radę: ze względu na ilość konkurencji, trudno jest w tym mieście znaleźć słabe jedzenie. Oczywiście znajdą się jakieś wyjątki, ale z czasem, w wyniku selekcji naturalnej, po prostu one wypadną z rynku. Spacerując więc ulicami miasta na spokojnie można wejść do wybranej przez nas restauracji i zamówić coś na ząb. Główym naszym problemem będzie na co akurat, danego dnia, mamy ochotę, a raczej na jaką kuchnię, z jakiej części świata. Jest kilka miejsc w Toronto na które, moim zdaniem, warto zwrócić uwagę podczas wizyty:

 

Warehouse, 232 Queen St. West

Odkąd Warehouse pojawił się na mapie gastronomicznej miasta ciągle ustawiają się do niego kolejki. Dosłownie! Po godzinie 17:00, na ulicy, przed wejściem, potrafi stać, niekiedy, kilkadziesiąt osób, które czekają na swoją kolej. Skąd ten fenomen? Głównym powodem jest to, że każde danie z nich menu, to koszt $4.95! Niezależnie od pory dnia czy dnia tygodnia. Oprócz tego, że jedzenie jest tanie i dobre, to panuje w nim fajna atmosfera, więc czego więcej chcieć? Co można zjeść? Dobrego hamburgera, ciekawe sałatki czy poutine, czyli frytki z sosem pieczeniowym wszystko obsypane serem, jest to nieoficjalna potrawa narodowa Kanadyjczyków! Naprawdę jest z czego wybierać. Menu można znaleźć TUTAJ.

 

Frankie’s Diner, 994 Queen St. West

Diner, to twór typowo amerykański, ale wiadomo przez bliskość do południowego sąsiada i w Toronto można znaleźć sporo fajnych miejsc w tym klimacie. W dinerach zazwyczaj panuje zasada, że dużo znaczy lepiej, więc nigdy nie wyjdzie się z nich niedojedzonym! Co takiego wyjątkowe ma w sobie Frankie’s Diner? Przede wszystkim jedzenie jest po prostu dobre i dosyć tanie. Prawie każde danie jest poniżej $10. Dobry przystanek na większe (duże) śniadanie. Manu można znaleźć TUTAJ.

 

Fat Bastard Burrito, wszędzie

Jest to sieciówka, która od kilku lat prężnie rośnie w Toronto. Obecnie, w samym, Toronto mają 14 lokalizacji. Lubię burrito i z nie jednego miejsca już je jadłam, ale w dalszym ciąglu na moim burritowym piedestale oni są numerem jeden. Jak nie macie czasu na nic zasiadanego, a chcecie się najeść, żeby mieć siłę na kolejnych parę godzin chodzenia po mieście, to warto wstąpić do Fat Bastard Burrito. Listę ich lokalizacji znaleźć można TUTAJ.

 

Kenzo Ramen, 671 Queen West.

To jest moje ostatnie odkrycie. Przychodzi taki czas, kiedy trzeba zjeść coś płynnego i sycącego, wtedy moja uwaga i kubki smakowe ustawiają się w kierunku ramen. Pyszna zupa z dodatkiem makaronu, warzyw plus ewentualnie mięsa czy ryby. Jak kto woli. W Kenzo Ramen, koszt jednej, wielkiej miski zupy, to niecałe $10. Dużo i pysznie, tak lubię! Ich menu można znaleźć TUTAJ.

 

Aunties & Uncles, 74 Lippincott Ave

To diner, w okolicach ulicy College i Bathurst w którym można zjeść śniadanie, albo lunch. I trzeba się spieszyć, bo zamyka się on o godzinie 15:00. Nie znam chyba osoby, która nie lubi naleśników. W Aunties & Uncles można zjeść puszyste, polane syropem klonowym naleśniki w wersji kanadyjsko/ amerykańskiej, czyli pancakes. Wszystko za jedyne $8. Ogólnie nie znajdzie się tam żadnego dania powyżej $10. Menu można znaleźć TUTAJ.

 

Tim Hortons, wszędzie (dosłownie)

Logo Tim Hortons powinno znaleźć się na fladze Kanady! Jest to najbardziej popularna sieciówka jedzeniowa/ kawowa w Kraju Klonowego Liścia. Liczy ponad 4 000 punktów! Znalezienie Tim Hortons w Toronto i gdziekolwiek w Kanadzie jest pewnie jedną z najłatwiejszych rzeczy do zrobienia. Jeżeli szukacie miejsca z tanią kawą, czy dobrą to kwestia gustu, albo chcecie zjeść świeżą kanapkę lub przegryźć coś słodkiego, to na pewno jest to miejsce do którego wpadniecie nie raz.

Przy pierwszej wizycie w Tim Hortons przyda się mały słowniczek:

Double Double – to kawa z podwójnym kremem i cukrem.
Timbits – to w moim, wolnym tłumaczeniu, małe pączuszki!

6757km - Oh Kanada

 

Nieco kulturalnie

Oprócz chodzenia po mieście, objadania się jedzeniem z całego świata, warto liznąć nieco kultury w wydaniu dla oszczędnych! Jak to zrobić? Jest kilka miejsc wartych odwiedzenia, gdzie nie straci się fortuny. Osobiście polecam:

Toronto Symphony Orchiestra.

Bilety można kupić już za $16 korzystając z oferty TSoundcheck, która dotyczy osób w wieku 15-35. Zasady są bardzo proste:

    • wystarczy zalogować się na stronie TSoundcheck TUTAJ.
    • bilety w tym pakiecie zazwyczaj są dostępne około tygodnia przed danym koncertem, ale z doświadczenia wiem, że niekiedy zdarza się, to rownież z dwutygodniowym wyprzedzeniem.
    • osoba, której imię jest na bilecie może zostać zapytana o pokazanie dokumentu poświadczającego wiek.
    • tylko osoba kupująca bilet musi być pomiędzy 15, a 35 rokiem życie. Oznacza, to że osoba towarzysząca może być w każdym wieku.

The Second City

To dosyć wyjątkowe miejsce na mapie miasta. The Second City, to teatr gdzie aktorzy improwizują, wprowadzją również w interreakcję widzów. Wszystko utrzymane jest w duchu komedii. Torontońskie Second City zostało otwarte w roku 1973 i to właśnie tutaj swoją karierę zaczynały takie gwiazdy jak John Candy, Bill Murray, Catherine O’Hara czy Eugene Levy. Niesamowita, luźna atmosfera tego nietypowego teatru, gdzie można napić się piwa i coś zjeść, sprawia, że na pewno nie pożaujecie wydanych pieniędzy.

Bilety na przedstawienia zaczynają się już od $15. Więcej informacji można znaleźć na stronie The Second City.

Buddies In Bad Times Theatre

Jest to jeden z wielu mniejeszych teatrów w Toronto, gdzie raz w tygodniu obowiązuje zasada „pay what you can”. W przypadku teatru Buddies in Bad Times promocja ta obowiązuje w niedzielne popołudnia. Bilety można odebrać tego samego dnia, osobiście od godziny 12:00. Obowiązuje limit 4 biletów na jedną osobę. Więcej informacji można znaleźć TUTAJ.

 

Jak poruszać się po mieście komunikacją miejską?

Najtańszym sposobem poruszania się po Toronto jest oczywiście spacer. Koszt $0. I tutaj mógłby się skończyć ten punkt, ale wiadomo, że kiedyś przychodzi taki moment, kiedy nogi przestają odmawiać poszłuszeństwa. Wtedy nasze oczy zwracają się w kierunku komunikacji miejskiej. Torontończycy, jak każdy mieszkaniec, dużego miasta narzekają na korki i komunikację miejską. Toronto Transit Commission, czyli TTC, jest ciągłym tematem żartów. I pomimo tego, że niekiedy idąc wolnym krokiem można być szybszym niż jadący obok tramwaj, czy to, że prawie rzeczą niemożliwą jest zgubić się w torontońskim metrze, bo ma on tylko dwie linie. Koniec konców, i tak przyjdzie taki czas, kiedy trzeba złapać tramwaj, autobus czy wsiąść do metra.

Ile to kosztuje?

Cena jednego biletu, to $3.25.

Gdzie i jak kupić bilety?

Wsiadając do tramwaju czy autobusu bilet można kupić u kierowcy lub motorniczego, wrzucając odliczoną kwotę, czyli $3.25 do metalowgo pojemnika znajdującego się obok niego. Uwaga: kierowca nie wydaje reszty. Na stacji metra można zaopatrzyć się w tokeny kupując je w maszynie lub w kasie. Koszt jednego tokena, to $3 za sztukę, za jednym razem można kupić minimum 3 tokeny. Kupując kilka tokenów na zapas mamy pewność, że nie musimy nosić czy pamiętać o odliczonej kwocie na bilet.

Przyjeżdżając do Toronto na nieco dłużej, albo nastawiając się na poruszanie komunikacją miejską, warto pomysleć o zakupie:
Weekly Pass – czyli, karty umożliwiającej nam przejazd w ciągu tygodnia, na wszystkich liniach w obrębie Toronto. Uwaga: karty tygodniowa ważna jest od poniedziałku do niedzieli, co za tym idzie kupując ją na przykład w środę, będziecie mogli używać jej jedynie do końca danego tygodnia. Warto, więc obliczyć czy jest to właściwa inwestycja. Koszt tygodniowej karty to $43.75. Więcej o cenach biletów TTC można poczytać TUTAJ.

Jak zatrzymać autobus czy tramwaj?

Już nie raz pisałam o tym, że znalezienie przystanku autobusowego w Torotno graniczy z cudem. Nie mówiąc już o rozkładach jazdy, których po prostu nie ma. Gdyby nie aplikacje podające rozkład jazdy w czasie rzeczywistym trudno byłoby cokolwiek zaplanować. Warto dodać, że tramwaje i autobusy w Toronto nie zatrzymują się na każdym przystanku. Jeżeli nikt z podróżujących nie chce z niego wysiąść, ani nikt nie stoi na przystanku to wtedy możemy jechać bez przerwy nawet przez kilkanaście minut. Co należy zrobić, kiedy chcemy wysiąść na konkretnym przystanku? Wtedy należy mocnym ruchem pociągnąć żółtą linkę która przebiega dookoła tramwaju, autobusu, mniej więcej w połowie wysokości szyby. Dzięki temu nie zostaniecie wywiezieni na środek niczego!

Co jeżeli chcę się przesiąść?

Chcąć się przesiąść np. z tramwaju do metra jadącego w tym samym kierunku wystarczy wziąć transfer. Co to takiego i jak on działa? Transfer ważny jest tylko na przejazdy w jedną stronę, czyli kiedy chcecie kontynuować swoją podróż i żeby to zrobić musicie się przesiąść np. z metra do autobusu, albo tramwaju. Na stacji metra, zaraz po przekroczeniu bramek, musicie znaleźć czerwoną maszynę z napisem „Transfers”. Po naciśnięciu przycisku „Press” otrzymacie małą, prostokątną karteczkę, na której będzie godzina oraz stacja na którą ją pobraliście. Transfer należy pokazać motorniczemu, albo kierowcy autobusu, kiedy będziecie robić przesiadkę. Jak pobrać transfer w autobusie, albo tramwaju? Wystarczy zapytać o niego kierowcę. Dwie ważne rzeczy: transfer nie jest ważny na stacji, albo przystanku na którym go pobraliście. Po drugie, jeżeli zdecydujecie się na zakup karty tygodniowej czy miesięcznej, to nie musicie pobierać transferów. Wtedy Wasza karta wpuszcza Was wszędzie!

6757km - Oh Kanada

 

A może rower?

Dla osób, które mają oczy do okoła głowy, mocne nerwy i lubią nieco dreszczyk emocji polecam poruszanie się po mieście na rowerze! Sytuacja rowerowo – ścieżkowa ulega regularnemu polepszeniu i z roku na rok widać coraz więcej osób, które pokonują miasto na dwóch kółkach. Jeżeli chodzi o turystyczne zwiedzanie miasta, to poruszałabym się głównie po ścieżkach rowerowych. Na stronie Ride the City można wpisać nasz punkt startowy plus docelowy, żeby po kilku sekundach zobaczyć na mapie w jaki sposób możemy ją pokonać, oczywiście jadąc po ścieżkach.

Jak wygląda sytuacja z wynajmem rowerów?

Rower w Toronto można wynająć na kilka sposób. Jednym z nich jest skorzystanie z miejskich rowerów Bike Share Toronto. W całym mieście jest około 200 stacji, gdzie w szybki sposób można chwycić rower i jechać. Poza tym dostępnych jest pewnie z kilkadziesiąt wypożyczalni rowerów.  TUTAJ możesz znaleźć listę TOP 10 wypożyczalni rowerowych w Toronto według BlogTO.

Jaki jest koszt?

Wynajęcie roweru miejskiego, to koszt $7 na dzień, ale…kwota ta dotyczy pierwszych 30 minut wynajmu. Jeżeli wynajmiesz rower, przejedziesz z punktu A do B, zmieścisz się w czasie 30 minut, to nie poniesiesz żadnych dodatkowych kosztów. W momencie przekroczenia 30 minut, podczas jednej jazdy, naliczana jest  opłata w wysokości $1.50 za każde rozpoczęte pół godziny. Co to oznacza? Oznacza to, że warto wypożyczyć rower miejski na krótkie przejażdżki. Jeżeli nie chcesz mieć poczucia limitu czasowego, to zdecydowanie polecam wypożyczenie roweru z wypożyczalni. Koszt, na cały dzień, to około $20.

6757km - Oh Kanada

 

Jak widać jest kilka/ naście sposobów na zaoszczędzenie kilku dolarów tu i uwdzie, tak żeby móc je później wydać na coś innego. Myślę, że w trakcie podróżowanie fajne jest poczucie, że znamy małe triki, które obowiązują w danym mieście. Wtedy czujemy się mniej jak turyści, którzy płacą za rzeczy na których mogliby spokojnie zaoszczędzić 😉

Jak masz jakieś swoje sposoby jak zaoszczędzić trochę pieniędzy, podczas wizyty w Toronto, to daj znać w komentarzch poniżej!.

 

Przydatne linki:

Wynajęcie roweru: Toronto Bike Share lub lista 10 polecanych wypożyczalni rowerowych.
City Pass, czyli tańsze zwiedzanie miasta: City Pass Toronto
Jak poruszać się na rowerze, wyznaczanie trasy: Ride the City
Jak sprawdzić rozkład autobusów, tramwajów: RocketMan

Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • Kiedyś ktoś zapytał mnie, gdybys nie mieszkała w Wielkiej Brytanii to gdzie chciałabyś zamieszkać ? O dziwo dla mojego rozmówcy powiedziałam – Kanada.
    Kanada pachnąca żywicą – jak z książki Arkadego Fidlera, dzika i piękna, taka zawsze będzie w moim wyobrażeniu ale jak się okazuje potrafi być dość żywa w swoich metropoliach.
    Fajny wpis, przydatny w każdym calu.
    Pozdrawiam 🙂

  • Super wpis 🙂

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: