KANADYJSKIE LIFESTORY

Dokładnie za kilkanaście godzin, 1 lipca, Kanada będzie bardzo hucznie obchodziła swoje 150 urodziny. Sporo Kanadyjczyków będzie miała w tym czasie lekko przedłużony weekend, w czasie którego wyjądą pod namiot, albo do swoich leśnych domków, gdzie będą świętować urodziny kraju z liściem klonowym na fladze. Poleją się hektolitry alkoholu, wystrzelą fajerwerki i odbędą się imprezy.

Jednak po bliższym przyjrzeniu się historii, te urodziny nie są takie oczywiste plus nie wszyscy są na nie zaproszeniu lub po prostu nie chcą ich obchodzić. To właśnie często podczas uroczystości „rodzinnych” wychodzi wiele niejasnych epizodów na wierzch. Zaczynają się przypominajki, wypominajki, najczęściej takie, które przez wiele lat były zamiatane pod dywan. Również kanadyjskie urodziny budzą wiele kontrowersji i poruszają tematy do trudnych rozmów związanych z przeszłości, bo dla niektórych urodziny Kanady, to nie powód do radości.

Kanada, a raczej jej historia, to taka nieco patologiczna rodzina z trudną przeszłością, wieloma nierozwiązanymi sprawami, która na zewntąrz, wśród sąsiadów, udaje że wszystko jest w porządku i bardzo dyskretnie stara się prać swoje brudy w zaciszach domowgo ogniska.

Dodatkowo, to taka ciocia, która za wszelkie skarby nie chce przyznać się do swojego wieku i tak naprawdę nikt nie jest w stanie powiedzieć ile wiosen ma na karku. Dlaczego? Bo po szybkim przyjrzeniu się historii można powiedzieć, że Kanada ma 18, 35, albo 150 lat. A dla ludności rdzennej, która zamieszkuje te terany od tysięcy lat, te numery to nie więcej niż długi weekend!

Mam wrażenie, że ustalenie urodzin Kanady, to jak ustalenie daty pierwszej randki i późniejsze świętowanie tej rocznicy. Kanada, która teoretycznie, powstała 1 lipca 1867 roku, czyli 150 lat temu, to nie jest kraj który znamy dzisiaj. Data to odwołuje się Konfederacji Kanadyjskiej, czyli połączenia kolonii brytyjskich: Kanady (która z czasem została rozłączona na dwie prowincje Ontario i Quebec), Nowej Szkocji i Nowego Brunszwiku. W wyniku czego powstało Dominion of Canada. Nie była to jednak obecna Kanada, z 10 prowincjami i 3 terytoriami, ponieważ pozostałe prowincje i terytoria dołączyły do niej z czasem. Ostatnie przyłączenienie, tworzące dzisiejszą Kanadę, miało miejsce w 1999 roku, czyli 18 lat temu. To właśnie wtedy narodziło się terytorium Nunavut, które powstało ze wschodnich terenów Terytoriów Północno – Zachodnich. Nunavut, to 2 miliony kilometrów kwadratowych, które stanowią 1/5 powierzchnię kraju, czyli jest dwa razy większy niż Ontario i trzy razy większy niż Alberta. Gdyby więc brać pod uwagę obecny kształt Kanady, obchodziłaby ona, w tym roku, swoje słodkie, 18 urodziny!

Spoglądając na historię z nieco innej stronny i jako urodziny Kanady ustalić fakt, kiedy zdobyła ona suwerenność jako kraj, który zapewnił jej akt konstytucyjny podpisany w 1982 roku, to Kraj Klonowego Liścia obchodziłby teraz 35 urodziny.

17 kwietnia 1982 roku królowa Anglii, Elżbieta II, w towarzystwie Pierr’a Trudeau, ówczesnego premiera Kanady, podpisała akt, który m.in dawał możliwość zmiany konstytucji bez wcześniejszej brytyjskiej akceptacji. Był to również początek Kanadyjskiej Karty Praw i Wolności, która stanowi część Konstytucji Kanadyjskiej i odnosi się m.in do działań rządu. Był to milowy krok dla Kanady, który dał jej znaczną swobodę i możliwość decydowania o samej sobie.

To są tylko historyczne fakty, które zmieniają ewentualną liczbę lat i datę w kalendarzu. Miłe jest obchodzenie hucznych i okrągłych urodzin. Niestety dosyć bolesną rzeczą jest to, że część ludności rdzennej uważa 150 urodziny jako 150 lat kolonializmu oraz okresu w którym doszło do ich piętnowania, odłączania dzieci od rodzin, tworzenia rezerwatów czy nierównego dostępu do opieki zdrowotnej. Jednak dzięki tej okrągłej rocznicy, jakakolwiek ona by nie była, mam wrażenie, że więcej mówi się o przeszłości, ale również o tym jak poprawić pewne działania tak, żeby kanadyjskie problemy, niekiedy zamiatane pod dywan, ulegały powolnemu polepszeniu. Nie jest sztuką zamilknąć i udawać, że wszystko jest w porządku i nic się nie stało. Większą sztuką jest przyznać się do błędu i starać się naprawiać jego konsekwencje.

Okrągła rocznica urodzin Kanady zbiega się również z tym, że mam możliwość aplikowania o obywatelstwo kanadyjskie, do którego nie chcę podejść jak do uzyskania papierka i paszportu.

Zastanawiam się więc czym dla mnie jest Kanada i co będzie oznaczało posiadanie obywatelstwa tego kraju?

Z perspektywy 6 lat wiem, że Kanada jest miejscem, które mocno tworzymy sami dla siebie. Jest to kraj który daje nam wiele otwartych furtek, ale to od nas zależy jak je wykorzystamy i czy w ogóle. Kanada, to dla mnie przede wszystkim ludzie, którzy je tworzą i tak jak ja, w wielu przypadkach, przybyli oni tutaj z innych części świata, żeby z czasem nazywać Kraj Klonowego Liścia swoim domem. I mam głęboką nadzieję, że każda osoba, która tu mieszka, będzie w stanie czuć się jak u siebie!

Written by

<p>Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika</p>

Latest comments
  • Nie bardzo rozumiem jak to jest z tymi 18 urodzinami. Od kogo oni dostali tę ziemię?

  • 1.07. 2017. 150 lat Kanady
    https://www.youtube.com/embed/7liIsbK8bwY

    Zaczynamy od kanadyjskiego śniadania:
    https://www.youtube.com/watch?v=wMADuOsWgYk

    Od arktycznych pustkowi Terytoriów Północno-Zachodnich po winnice południowego Ontario. Od zagubionych w bezkresach prerii farm Manitoby i Saskatchewanu po wielkomiejski gwar Toronto i Montrealu. Od pielęgnującego szkockie tradycje miasteczka Antigonish w Nowej Szkocji po indiańskie osady Brytyjskiej Kolumbii… jaką jest Kanada?

    Od lat czytam najróżniejsze opisy tej ziemi, od lat śledzę ważne i mniej istotne wydarzenia tu zachodzące, staram się poznać i zrozumieć kraj, który stał się moja druga ojczyzna. Ostatecznej odpowiedzi na powyższe pytanie nadal nie znalazłem. W powszechnej świadomości Polaków nadal maluje się obraz Kanady namalowany przed laty przez Arkadego Fiedlera. Tytuł jego książki jest tak chwytliwy, iż słowa „Kanada pachnącą żywicą” weszły na dobre do skarbnicy polskiej frazeologii – i dobrze! Gorzej, że wizerunek Kanady zawarty w tej książce nie odpowiada dzisiejszej rzeczywistości. Dzisiejsza Kanada – jedno z ważniejszych, a zarazem mniej znanych państw współczesnego świata, zasługuje na nieco bardziej rzetelny i aktualny portret.

    Kanada to mozaika. A rozmiary tej mozaiki określa nie tylko terytorium tego gigantycznego kraju, a także, ponieważ wbrew powszechnym przekonaniom, Kanada jest krajem rozległym nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie.

    Dzieje Kanady spisane przez historyków sięgają wprawdzie tylko końca XVI wieku, ale – po pierwsze: dodać do tego należałoby kilka lub kilkanaście wieków prehistorii, czyli dziejów kanadyjskich Indian i Inuitów. Po drugie, historia Kanady oszałamia bogactwem i różnorodnością. To przecież historia wielu jakże odmiennych społeczności, których członkowie osiedlali się na wydzieranym Indianom terytorium.

    Kluczem do poznania i zrozumienia tego kraju są biografię jego twórców, budowniczych, mieszkańców, a nie zawiłe analizy zachodzących tu zjawisk na skalę makroekonomiczna czy społeczna. Nie oznacza to, iż kanadyjscy historycy stronią od historii gospodarczej czy politycznej, oznacza to jedynie, iż nie można zrozumieć zachodzących w Kanadzie zjawisk gospodarczych czy społecznych bez znajomości i zrozumienia niezwykłej mieszanki ludów tu osiadłych, z której wyłonił się kanadyjski naród.

    W potocznym wyobrażeniu świata, Kanada jest krajem nieco dziwnym. Jest to kraj wielki, zarazem o nielicznej ludności. Ze względu na swój potencjał gospodarczy, Kanada należy do ekskluzywnego klubu siedmiu najważniejszych państw uprzemysłowionych, ale nazwa kraju nie przychodzi automatycznie na myśl, gdy mówimy o potęgach gospodarczych na skalę międzynarodową – tak, jak to jest w przypadku chociażby Japonii, Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Jedna z bardziej charakterystycznych cech tego kraju i jego mieszkańców jest swoistą anonimowość, skłonność do unikania świateł rampy na międzynarodowej scenie. Obecność wielkiego i posługującego się tym samym językiem sąsiada za południowa granicą Kanady – Stanów Zjednoczonych, usuwa nieco w cień potencjał i dorobek Kanadyjczyków.

    Jakże często światowej publiczności znane są nazwiska i osiągnięcia wybitnych Kanadyjczyków, ale nie zauważona pozostaje ich narodowość. A przecież Kanadyjczykami są lub byli światowej sławy piosenkarze jak: śp. Leonard Cohen, Gordon Lightfoot i Paul Anka. Muzyk jazzowy Oscar Peterson. Magnaci prasowi; Max Beaverbrook i Conrad Black. Potentaci światowego biznesu; Ken Thomson i Ed Mirvish. Oraz myśliciele; J. K. Galbraith i Marshall McLuhan. Aktorzy filmowi; Michael J. Fox, William Shattner, Leslie Nielsen, Glenn Ford, Dan Aykroyd, Margot Kidder, Raymond Burr, Donald Sutherland i sławny z serialu „Bonanza” Lorne Greene, a także jedna z największych postaci światowej kinematografii; Louis B. Mayer.

    – Kanadyjką była autorka klasycznej powieści „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery.
    Kanadyjczykom świat zawdzięcza telefon, insulinę i odżywki dla dzieci, kombinezony lotników i międzynarodowe strefy czasu, ruch ochrony środowiska Greenpeace i telewizyjny teleturniej Jeopardy.

    W masowej świadomości pokutuję wizja Kanady jako „niedokończonego” przyrostka do terytorium Usiech. Fragment kontynentu, który właściwie powinien znaleźć się pod flaga USA, a tylko przypadek (rzekomo) sprawił, że ponad dwieście lat temu ziemia ta pozostałą pod zarządem brytyjskiej korony i w ten sposób „spóźniła się” na swój historyczny pociąg, pozostając na marginesie dziejów. Nic bardziej błędnego. W dobie amerykańskiej wojny o niepodległość pod koniec XVIII wieku, Kanada pozostałą przy strukturze kolonialnej zależności od Wielkiej Brytanii, bo tak chcieli jej ówcześni mieszkańcy. Kanada do dzisiaj pozostaje odrębnym i niezależnym państwem, bo tego pragną jej dzisiejsi obywatele. Kanada jest inna niż Stany Zjednoczone.

    Do narodowej mitologii Kanady przeszła opowieść o legendarnym oficerze kanadyjskiej policji federalnej – czyli; Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej – Samie Steele, któremu rząd w Ottawie powierzył misję utrzymania porządku w rejonie Klondike, gdy wybuchła tam na początku XX wieku gorączka złota.

    Poszukiwacze złota nie należeli do ludzi spokojnych i łagodnych, a spory między nimi – czy to przed, czy po znalezieniu majątku w złotonośnych strumieniach – zwykle kończyły się krwawo, bo stawka była zwykle wysoką i łatwo przeliczalną na brzęcząca walutę. Tak wielki jednak był autorytet Sama Steele i reprezentowanej przez niego instytucji – policji RCMP, że kroniki odnotowują ze zdziwieniem i uznaniem. Gdy tuż za granicą, w alaskanskim porcie Skagway, strzelaniny wybuchały co chwilę. A w kanadyjskim Jukonie – cisza. Ani jednego strzału przez cały okres gorączkowego poszukiwania skarbów w jukońskich strumykach. Przypadek?
    Historycy, socjologowie, dziennikarze i zwykli obserwatorzy życia społecznego znający zagadnienie twierdza zgodnie, że o przypadku tu nie może być mowy. Gdy obywatele Stanów Zjednoczonych wybrali wolność i nieskrępowane poszukiwanie indywidualnego szczęścia, Kanadyjczycy opowiedzieli się za „dobrym”, czyli sprawnie administrującym rządem.

    Jeden z polityków kanadyjskich w chwili euforii przedwyborczej oświadczył, że wprawdzie wiek XX jest wiekiem Stanów Zjednoczonych, ale za to następny, XXI wiek naszej ery będzie wiekiem Kanady. Nawet biorąc poprawkę na charakterystyczną dla wszystkich polityków skłonność do fikcji, można stwierdzić, że jakiś cień prawdy w tym stwierdzeniu jest zawarty.
    Niezależnie od wszystkich swych dotychczasowych osiągnięć, Kanada jest krajem olbrzymich możliwości, tak dla każdego pojedynczego człowieka, jak i dla całego społeczeństwa. Szczodrze obdarzona przez naturę i umiejętnie stymulująca swych mieszkańców do pokazania co potrafią.

    Kanada rozwija się w imponującym tempie, stwarza napływającym na jej ziemię z całego świata imigrantom sprzyjające warunki indywidualnego rozwoju i z optymizmem patrzy w przyszłość. Każdy kraj świata jest taki i tylko taki, jakimi są mieszkający w nim i utożsamiający się z nim ludzie.
    Opowiadając kiedyś nowo przybyłemu do Kanady koledze o tym kraju, użyłem przenośni: Jaką jest naprawdę Kanada? – Naprawdę? Tego kraju jako takiego nie ma. Dla każdego, kto tu przyjeżdża, Kanada będzie tym, jaką sam ją potrafisz stworzyć. Złoży się na nią to, czym sam ją potrafisz wypełnić. Będzie taką, jaką ją sobie zbudujesz.

    Gdy dobiegała końca XXV Olimpiadą w Barcelonie, w zamykających Igrzyska uroczystościach sztandar Kanady na czele maszerującej reprezentacji niosła wioślarka Silken Laumann. Bezapelacyjnie – w odczuciu Kanadyjczyków – należał jej się ten zaszczyt – chociaż, zdobyła zaledwie brązowy medal.
    Za nią dopiero maszerowali zdobywcy sześciu złotych krążków, niepokonani mistrzowie Olimpiady. Dlaczego? Na trzy miesiące przed Igrzyskami – Silken Laumann, padła ofiarą dramatycznego wypadku na torze wioślarskim. Rezultatem kraksy było skomplikowane złamanie nogi i zerwanie mięśni. Pierwsza diagnoza lekarzy brzmiała: najprawdopodobniej wioślarka nigdy nie będzie sprawnie chodzić, a o uprawianiu jakiegokolwiek sportu na poziomie wyczynowym, olimpijskim absolutnie nie może być mowy. Start w Olimpiadzie za trzy miesiące? – Wykluczone! Silken Laumann po prostu nie przyjęła do wiadomości tej diagnozy. Poddała się pięciu skomplikowanym operacjom – łącznie, z przeszczepem mięśni.
    Wznowiła trening na torze na cztery tygodnie przed Igrzyskami. W finałowym biegu zacisnęła zęby z bólu. Rzuciła na szale wszystkie swe umiejętności techniczne i resztkę sił. Prześcignęła na ostatnich metrach faworyzowana rywalkę i… zdobyła olimpijski brąz. W ocenie rodaków na wagę złota.

    W jakimś sensie jest to charakterystycznie kanadyjska historia. Historia z kraju, który dużo od swego mieszkańca wymaga, ale zarazem, a może właśnie poprzez to, dużo daje. Historia z kraju, który wcale nie zabiega o udowodnienie, że jest najlepszym na świecie. Wystarczy, że są tacy, którzy tak uważają.

    Los skierował mnie do Kanady, wciąż poznaje ten kraj, uczę się jego wad i zalet, staram się przybliżyć jego charakterystykę Polakom, których tak wielu znalazło tutaj swoje miejsce. Kanada jest nadal dla Polaków krajem egzotycznym – jakże często nawet dla tych, którzy od kilku czy kilkunastu lat tutaj mieszkają.

    Bóbr. Miłe, często spotykane zwierzątko pośród haszcz i kanadyjskich jezior. Należy go wspomnieć. Bóbr już dawno uzyskał rangę symbolu kraju na równi z klonowym listkiem. Bobrowe skórki przyciągnęły tu pierwszych Europejczyków. Handel tym artykułem określił na dziesiątki lat strukturę osadnictwa i gospodarki kraju. Sympatyczne zwierzątko potraktowane zostało jak naturalne bogactwo, przed zasobami lasów i pszenicznymi płodami żyznych kanadyjskich prerii. Nawet na pierwszym kanadyjskim znaczku pocztowym pojawił się właśnie bóbr, a nie klonowy listek. Kanadyjczycy lubią swój narodowy symbol nie tylko dlatego, że od bobrowego futra rozpoczęła się historia współczesnej Kanady, ale także dlatego, że widzą w upodobaniach bobra wiele wspólnego z tym co dla mieszkańców tego kraju jest charakterystyczne. Kanadyjczycy jak bobry najlepiej czują się na łonie dzikiej przyrody. Chcą i potrafią żmudnie i nieefektownie pracować, by w końcu uzyskać imponujące wyniki, a także, cenią sobie spokój i życie rodzinne.
    Bobry, jak Kanadyjczycy, na pierwszy rzut oka nie fascynują, dopiero dłuższe z nimi obcowanie sprawia, że nabieramy do nich sympatii i uczymy się cenić ich styl życia…

    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/3e/ce/40/3ece401eca1d9f44a66d086c2727c694.jpg

    Ps. CBC ogłosiło ranking na najbardziej zasłużonego Kanadyjczyka. Dałem kreskę Bellowi.

    Wieczorkiem udamy się w okolice wzgórz Hilton Falls: http://www.ontfin.com/Word/wp-content/uploads/2010/09/HiltonFalls2.jpg  skąd z najwyższego wzniesienia podziwiać będziemy:
    http://www.bunniebuzz.com/uploads/events/o_FIREWORKS_facebook.jpg/original.jpg

  • Ed Pleva dzięki za ten wpis-komentarz. Czy jest miejsce gdzie można więcej tego od Pana poczytać?

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: