KANADYJSKIE LIFESTORY
 

2016 – to był dziwny rok

Lubię podsumowania. Zawsze sprawiało mi przyjemność zapisywanie rzeczy, które zrobiłam i które chcę zrobić dzisiaj, jutro czy za rok. To co najbardziej rzuca się w oczy koło mojego miejsca pracy to zapisane żółte karteczki. I pomimo tego, że spróbowałam już niezaliczoną ilość aplikacji, które ułatwiają ułożenie myśli, to i tak żółte karteczki zawsze wygrywają. Szczerze, poddałam się już w szukaniu nowych rozwiązań i pewnie zawsze będzie panował wokół mnie ten żółty bałagan .

Post ten miał być tylko i wyłącznie podsuwaniem zdjęciowym. I w większej mierze taki też będzie. Chcę jednak napisać Wam kilka słów o moim 2016, bo to był dosyć dziwny rok.

Pod koniec 2016 zaczęłam mocno na niego psioczyć, ponieważ muszę przyznać, dał mi on trochę popalić. Po rzuceniu kilku siarczystych słów w jego stronę, przyszedł moment na przemyślenia. I wtedy dostałam przebłysku. To był jeden z tych momentów, kiedy uświadamiamy sobie, że coś było tak oczywiste, tak blisko nas, a my w jakiś sposób nie chcieliśmy tego zauważyć. Kiedy w głowie przestały grać fanfary i rozbłyskiwać fajerwerki, związane z moim olśnieniem, poczułam się jakby ciężar, który zbierałam w sobie przez cały rok, spadł mi serca.

2016 nie był złym rokiem. To był rok, który pokazał mi czego chcę w życiu, a czego nie chcę. Pokazał mi, że nie da się wszystkiego zaplanować i że trzeba niekiedy być bardziej elastycznym niż gumka do majtek. Pokazał mi co lubię, a czego wręcz nie znoszę. I wiecie co? Dzięki temu weszłam z inną energią w 2017. Moje rozczarowanie 2016 poszło w niepamięć i jestem mu wdzięczna za to, że dał mi trochę po dupie.

Oczywiście, to nie jest tak, że wszystko w 2016 było beznadziejne. Był to kolejny rok w którym, wraz z Norbertem, zobaczyliśmy wiele miejsc po raz pierwszy, rok w którym zrobiłam tysiące zdjęć, które jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że fotografia to moja miłość. Był to rok w którym mogłam pokazać kawałek Kanady moim rodzicom. Rok w którym skończyłam szkołę i po 3 latach balansowania pomiędzy uczelnią, pracą, pisaniem bloga i innymi projektami dostałam upragniony dyplom. Rok w którym odkryłam, że osoba z moim temperamentem może pokochać jogę i próbować się wyciszyć. Rok w którym nie raz wychodziłam ze swojej strefy komfortu, potykałam się, upadałam.

Na pewno był to dobry rok dla 6757km! Oczywiście, kilka rzeczy, które miałam w planach, nie ujrzały światła dziennego, ale teraz wiem dlaczego tak się stało. Niekiedy nie jesteśmy na nie po prostu gotowi i sami świadomie nie kreujemy swojej rzeczywistości. Czasami potrzebujemy więcej czasu, żeby dojrzeć i spojrzeć na pewne rzeczy świeżem okiem. W głowie mam sporo blogowych projektów na 2017 i sama nie mogę doczekać się ich realizacji!

Na koniec, dziękuję wszystkim osobom, które zaglądają na 6757km. Każdy komentarz, lajk, mail daje mi energię do pisania o Kraju Klonowego Liścia. A uwierzcie mi mam jeszcze sporo do powiedzenia 😉 Czas na trochę zdjęć! I dawajcie koniecznie znać jaki dla Was był rok 2016!

 

Styczeń

 

Luty

 

Marzec

 

Kwiecień

 

Maj

 

Czerwiec

 

Lipiec

 

Sierpień

 

Wrzesień

 

Październik

 

Listopad

 

Grudzień

Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • Chciałabym biec taki kalendarz 🙂 hmm mogę powiedzieć że i dla mnie 2016 był dziwny i szybko zleciał. Byłam tzn żyłam w Kanadzie krótko ale spełniło się kolejne marzenie, wróciłam do miejsca za którym tesknilam a teraz myślę że wszędzie będę czuć się trochę jak w domu a trochę jak turystka. I zawsze będę wdzięczna za takie osoby jak Ty Monia, które inspirują dają mnóstwo informacji i oczywiście przepiękne zdiecia. Trzymam kciuki za 2017 :))

  • Przepiękne ujęcia i bardzo się cieszę że moge się stąd tyle dowiedzieć o Kanadzie

  • Kolejny energetyczny wpis! Naprawdę po przeczytaniu od razu się człowiekowi lepiej robi 🙂 Twój blog jest inspiracją i motywacją do pozytywnego działania, dodaje optymizmu i wiary w to, że w końcu uda się zrealizować swoje plany i zamiary, wystarczy tylko troche wysiłku i pracy. Jasne, że nie wszystko przychodzi od razu, jasne, że bywają dołki, ale dzięki Twoim wpisom nabiera się energii do działania i przezwyciężenia przeszkód. Wielkie dzięki za to! Pozdrawiam gorąco!

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: