KANADYJSKIE LIFESTORY

Tym razem zabieram Was do Calgary, miasta na którego horyzoncie znajdują się majestatyczne Góry Skaliste. To właśnie tam, od prawie 4 lat, mieszka Patrycja, która jest autorką bloga Polka Girl, na którym opisuje swoje kanadyjskie początki, codzienne życie oraz podróże.

Patrycję poznałam w zeszłym roku, na początku była to znajomość mailowa, która z wirtualnej stała się realna, kiedy spotkałyśmy się na małej czarnej w Calgary. Od tamtego czasu jesteśmy w stałym kontakcie i na bieżąco śledzimy swoje blogowe poczynania.

Zapraszam Was do kolejnego wywiadu „Kanada oczami Polaków”, gdzie z Patrycją rozmawiamy o tym jak to się stało, że zamieszkała w Kanadzie i jaka była jej droga z rocznej wizy w ramach programu International Experience Canada do pobytu stałego.

Kiedy wyjechałaś do Kanady i ile miałaś wtedy lat?
Do Kanady wyjechałam 4 września 2012. Miałam wtedy 30 lat i pakując walizki nie sądziłam, że Kanada stanie się moim nowym domem.

Na jakich zasadach wyjechałaś do Kanady?
Wyjechałam w ramach programu International Experience Canada – Work & Travel. Jednak wcześniej, przed tym rocznym wyjazdem, odwiedziłam Kanadę około 5 – 6 razy. Mój pierwszy przylot do Kanady miał miejsce na początku 2008 roku.

Dlaczego wcześniej przyjeżdżałaś do Kanady?
Przyjeżdżałam wcześniej, ponieważ mój chłopak, Kevin, pochodzi z Kanady. Poznaliśmy się 9 lat temu w Ostrawie, w Czechach. Oboje byliśmy na wymianie studenckiej z AIESEC. Ja pracowałam dla firmy, która wprowadzała swoje usługi na rynek polski, a Kevin pracował w jednym z czeskich banków.

Jak to się stało, że po rocznym programie International Experience Canada nadal jesteś w Kanadzie?
Po przyjeździe do Calgary, czyli miasta z którego pochodzi Kevin, zaczęłam intensywne poszukiwanie pracy. Po wysłaniu kilkudziesięciu CV, kilku rozmowach otrzymałam pracę w firmie inżynierskiej. Szukanie pracy zajęło mi 2 miesiące. Jak już trochę zadomowiłam się w firmie, razem z Kevinem zaczęliśmy rozglądać się za różnymi opcjami przedłużenia mojego pobytu.

W Calgary wybrałam się na jedno ze spotkań dla osób, które mają tymczasowe pozwolenie o pracę i chciałyby zostać w Kanadzie na stałe. I to właśnie na tym spotkaniu doradzono mi, że najlepszych sposobem będzie przekonanie pracodawcy do sponsoringu. Po kilku miesiącach pracy, zebrałam w sobie wszystkie pokłady odwagi i zwróciłam się do mojego pracodawcy z prośbą o sponsorowanie mojej osoby. Przez jakiś czas nie dostawałam żadnej odpowiedzi, wszystko strasznie odwlekało się w czasie, a ja coraz bardziej zaczynałam się stresować. I nagle coś się ruszyło.

Zasugerowano mi, że najlepszą opcją dla mnie, będzie staranie się o pobyt stały w ramach programu Alberta Nominee Program, czyli sponsorowanie przez prowincję. Firma miała swoich prawników specjalizujących się w tego typu sprawach, którzy w moim imieniu przygotowali i złożyli wszystkie dokumenty.

Jak wyglądał cały proces? Jak długo on trwał?
Cały proces składał się z dwóch etapów. Pierwszy etap polegał na uzyskaniu certyfikatu nominowania przez prowincję. Certyfikat otrzymałam po miesiącu czasu. Następnym krokiem było staranie się o pobyt stały, który otrzymałam po kolejnych 7 miesiącach, czyli w tempie ekspresowym.

Czy myślisz, że w obecnej sytuacji gospodarczej, która ma miejsce w Albercie, jest szansa, żeby pracodawcy sponsorowali pracowników?
W dalszym ciągu uważam, że sponsorowanie przez firmę jest jednym z najszybszych sposobów otrzymania pobytu stałego. Od tamtego czasu jednak sporo się zmieniło, ponieważ wiele przepisów uległo zmianie. Obecnie na sam certyfikat trzeba czekać chyba około roku, plus okres oczekiwania na pobyt stały.

Jeszcze kilka lat temu w Albercie sytuacja ekonomiczna była korzystna stąd prowincja potrzebowała ludzi do pracy. Myślę, że w obecnej chwili szanse na bycie sponsorowaną przez pracodawcę, byłyby bardzo małe.

Czy Twoja firma decydując się na sponsorowanie Ciebie wymagała, żebyś podpisała z nimi lojalkę?
Nie, firma nie wymagała ode mnie podpisania żadnej lojalki. Z tego co się orientuje, to byłoby to nawet niezgodne z kanadyjskim prawem.

Jak długo pracowałaś w tej firmie, kiedy zdecydowałaś się na zapytanie pracodawcy o sponsoring?
Do Kanady przyjechałam na początku września, pracę dostałam w listopadzie, natomiast w okolicach marca/ kwietnia zebrałam się w sobie i poszłam do mojego przełożonego przedstawić propozycję. Oczywiście miałam wiele obaw, ponieważ wiedziałam, że na moje stanowisko, bez problemu, mogą znaleźć inne osoby.

Jak długo czekałaś na pozytywną odpowiedź pracodawcy?
Wszystko trwało około dwóch miesięcy. Osobą do której zwróciłam się z propozycją sponsorowania był mój przełożony, który potrzebował akceptacji kadr i kilku innych osób. Te dwa miesiące były najdłuższymi dwoma miesiącami w moim życiu.

Czy w momencie oczekiwania na wszystkie dokumenty, najpierw na nominowanie prowincji, a później na pobyt stały doszło do tego, że Twoja pierwsza wiza w ramach programu International Experience Canada wygasła?
Moja roczna wiza wygasała we wrześniu, 2-3 miesiące przed tym jak cała machina związana ze sponsoringiem ruszyła na dobre. Żeby móć dalej pracować, musiałam złożyć wniosek o przedłużenie wizy pracowniczej. Niestety do wniosku należało dołączyć certyfikat nominowania, którego wtedy jeszcze nie miałam i nawet nie wiedziałam czy go w ogóle otrzymam. Fizyczny certyfikat, który był niezbędny do całego procesu, przyszedł trochę później, więc wszystkie dokumenty zostały złożone bez niego. Spowodowało, to że moja wiza o pracę została odrzucona.

Co stało się w momencie, kiedy Twoja aplikacja o wizę pracowniczą została odrzucona?
Zadzwoniono do mnie z kadr i powiedziano, że natychmiast muszę zakończyć pracę, ponieważ nie mając w tym momencie wizy pracowałabym nielegalnie. Musiałam opuścić budynek firmy, nie miałam nawet czasu, żeby pożegnać się ze wszystkimi znajomymi z pracy.

Prawnicy firmy, doradzili mi żebym pojechała na wcześniej zaplanowany urlop do Polski. W drodze powrotnej z Polski miałam jeszcze raz złożyć wszystkie dokumenty, z fizycznym certyfikatem, na granicy kanadyjskiej. Bardzo pozytywne było to, że firma w dalszym ciągu mnie wspierała i pomogła mi od początku wypełnić całą aplikację oraz napisać list wyjaśniający całą sytuację.

Jak wyglądała sytuacja na granicy?
Wracając z Polski miałam międzylądowanie w Toronto, gdzie przedstawiłam wszystkie dokumenty do oficera emigracyjnego i moja wiza pracownicza została przedłużona na kolejny rok. Była to jednak wiza zamknięta, oznaczało, to że przypisane było do niej stanowisko i pracodawca. Cała ta sytuacja była bardzo stresująca, ale na szczęście wszystko zakończyło się pozytywnie.

Jak wyglądał dalszy proces starania się o pobyt stały?
Po otrzymaniu wspomnianej zamkniętej wizy pracowniczej moja firma złożyła wszystkie dokumenty o pobyt stały.

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia związane z Calgary i Kanadą, kiedy przyjeżdżałaś turystycznie i później kiedy przyjechałaś układać sobie życie?
Pierwszy raz do Kanady przyjechałam w styczniu 2008, w środku zimy, która była bardzo sroga. Pamiętam, że któregoś dnia wyszłam z domu, do pobliskiego sklepu i wracając kupiłam sobie napój, który w drodze do domu zaczął powoli zamarzać. Wszystkie moje wcześniejsze przyjazdy miały charakter typowo turystyczny i trwały około 2-3 tygodni. Prawdziwe życie przyszło w momencie, kiedy przyjechałam do Kanady na rok. Musiałam zmierzyć się z codziennością, czyli znaleźć pracę, załatwić wszystkie formalności i zacząć myśleć nieco inaczej.

Co uwielbiasz w Kanadzie?
Uwielbiam kanadyjską przyrodę. Calgary jest przepięknie położonym miastem u zbiegu dwóch rzek. Kiedy pogoda dopisuje na horyzoncie można zobaczyć Góry Skaliste, a po godzinnej przejażdżce samochodem rozkoszować się ich widokiem z bliska.

6757km - Oh Kanada

Podoba mi się również multikulturowość, która moim zdaniem pozwoliła mi poczuć się w Kanadzie dosyć komfortowo. Nie czuję się odosobniona w tym, że mam akcent czy w tym, że zaczynam wszystko od początku. Takich osób jak ja jest tutaj mnóstwo. Kolejnym plusem multikulturowości jest dostęp do różnych kuchni świata, dzięki czemu można próbować różnych smaków bez wyjeżdżania z Kanady.

Co przeniósłbyś z Polski do Kanady i z Kanady do Polski?
Z Polski do Kanady przeniosłabym rodzinę. Zawsze dobrze jest mieć najbliższe osoby blisko siebie. Staram się odwiedzać Polskę raz w roku, ale nawet pomimo tego nie mogę uczestniczyć we wszystkich ważnych wydarzeniach w ich życiu. Wcześniej wspomniałam o różnorodności, jeżeli chodzi o kuchnie, ale tego czego brakuje mi Calgary, to restauracja z polskim jedzeniem. Z Kanady do Polski przeniosłabym obsługę klienta.

W Kanadzie powiedzenie “Klient nasz Pan” ma prawdziwą moc. Nigdy nie ma żadnych problemów ze zwrotem produktów czy ich wymianą.

Kiedyś miałam sytuację, że w jednej z gazetek promocyjnych zobaczyłam suszarkę do włosów. Kiedy poszłam do sklepu okazało się, że promocja zakończyła się dzień wcześniej, a pomimo tego suszarka została mi sprzedana w promocyjnej cenie.

Tęsknisz za Polską? Jeżeli tak to za czym najbardziej?
Oczywiście, że tęsknie. Cały czas jestem mocno związana z Polską i staram się być w cotygodniowym kontakcie z moją rodziną. Te 3.5 roku w Kanadzie, to nie jest tak długi czas. W dalszym ciągu łapie mnie tęsknota za małymi rzeczami czy smakami.

Jak radzisz sobie z tęsknotą? Masz jakieś sprawdzone sposoby? A może mija ona sama?
W takich przypadkach najczęściej staram się zadzwonić do rodziców. Pomaga mi również ugotowanie sobie czegoś polskiego i przypomnienie smaków, zapachów, które towarzyszyły mi jak mieszkałam w Polsce.

Twój chłopak jest Kanadyjczykiem. Czy myślisz, że ma to jakiś wpływ na to jak postrzegasz Kanadę? Czy zmienił on Twoją perspektywę patrzenia na ten kraj?
Na pewno Kevin był dla mnie wielkim oparciem, kiedy tutaj przyjechałam. Wykazał się dużą cierpliwością i pomógł mi jak tylko potrafił. Na początku byłam zagubiona, a dzięki niemu zaadaptowałam się zdecydowanie szybciej.

6757km - Oh Kanada

Jaką cechę w Kanadyjczykach cenisz najbardziej?
Kanadyjczycy mają spory dystans do siebie i są dosyć wyluzowani. Nikt nie zwraca uwagi na to jak kto wygląda, jak się ubiera. Nie czuje się ogólnej presji otoczenia i jego oceny.

Co Cię denerwuje w Kanadzie?
Zdecydowanie jest to odległość od Polski, o której wcześniej wspominałam. Poza tym, denerwuje mnie to, że taniej jest polecieć z Calgary, na przykład, do Kalifornii w Stanach, niż do Toronto albo St. Johns. Ogólnie ceny lotów w Kanadzie są strasznie drogie, w porównaniu z tanimi lotami po Europie.

Co najbardziej lubisz w Calgary, a co Cię drażni w tym mieście?
Lubię położenie Calgary oraz przyrodę, która jest na wyciągnięcie ręki. Jak dla mnie rozmiar Calgary jest idealny. Mam wrażenie, że mieszkam w dużej miejscowości, a jednocześnie mogę poczuć się tutaj bardzo lokalnie.

To co mnie drażni, to komunikacja miejska w godzinach szczytu, ale to jest akurat przypadłość każdego większego miasta. W pewnym momencie w Calgary zaczęła mnie drażnić również pogoń za pieniędzmi. Każdy chce mieć większy dom, lepszy samochód. Niekiedy mam wrażenie, że jak poznajesz nowych ludzi, to od razu pada pytanie: „czym się zajmujesz?”, którego odpowiedź wyznaczy na co Cię stać. Tutaj naprawdę liczy się status.

6757km - Oh Kanada

A jak wygląda obecna sytuacja ekonomiczna w Calgary?
Pod koniec 2014 rozpoczął się kryzys ekonomiczny. Calgary jest kanadyjską stolicą przemysłu naftowo – gazowego. To właśnie tutaj znajdują się siedziby największych firm z tej branży. Niestety obecnie sytuacja nie przedstawia się tak dobrze. W ostatnich dwóch latach wielu moich znajomych straciło pracę i w dalszym ciągu nie mogą znaleźć żadnej nowej. Wiele firm obcina wynagrodzenia, czy zmniejsza czas pracy.

Jaki etap był dla Ciebie najtrudniejszy podczas Twojej emigracji?
Etap poszukiwania pracy był dla mnie najtrudniejszy. Wtedy każdy dzień, tydzień, to była wieczność. Zwłaszcza, że miałam również presję czasu związaną z roczną wizą. Aplikowałam do kilkudziesięciu firm. Na początku żadna z nich się do mnie nie odzywała i wtedy moja głowa stała się moim największym wrogiem. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak się dzieje, czy wynika to z braku kanadyjskiego wykształcenia czy z innych powodów.

Jak myślisz, czego nauczyło Cię życie w Kanadzie?
Życie w Kanadzie nauczyło mnie, żeby odważnie iść przed siebie oraz tego, żeby nie zaniżać swojego poczucie wartości. Po ponad trzech latach w Kanadzie wiem, że warto cenić siebie. Niestety początki w nowym kraju są trudne i stykamy się z sytuacjami, które z łatwością mogą je zachwiać.

Jakimi 3 wyrazami opisałbyś Kanadę?
Przyroda, tolerancja i uprzejmość.

6757km - Oh Kanada

Jest to pytanie czyste teoretyczne, ale mając te wszystkie doświadczenia co powiedziałabyś do siebie, 3.5 roku temu, kiedy przyjeżdżałaś do Kanady?
Śmiało idź do przodu. Nie przejmuj się, że angielski nie jest Twoim pierwszym językiem. Nie jesteś jedyną osobą, która w Kanadzie ma akcent.

Jakie trzy rady dałabyś osobom, które myślą o zamieszkaniu w Kanadzie?
Żeby się nie załamywać. W chwilach zwątpienia warto sobie przypomnieć dlaczego zdecydowaliśmy się na przyjazd i emigrację. Warto wyjść do ludzi, co sprawi, że proces adaptacji będzie szybszy. Poznanie miasta i znalezienie miejsc, które lubimy również pozwoli nam szybciej poczuć się jak u siebie.

Prowadzisz blog Polka Girl, w którym opisujesz swoje życie w Kanadzie. Skąd pomysł na blog i co daje Ci jego pisanie?
Blog założyłam przed wyjazdem do Kanady, jednak tak bardziej na poważnie zaczęłam się nim zajmować od niedawna. Chciałam mieć taki swój mały kącik, gdzie mogłam się spełniać kreatywnie. Na blogu piszę o swoich przygodach w Kanadzie, o Calgary gdzie mój nowy dom, o ciekawostkach z życia codziennego, o spełnianiu marzeń. Chciałabym, żeby mój blog był inspiracją dla innych. Po więcej możecie kliknąć tutaj -> Polka Girl.

Dzięki za rozmowę! 🙂

Jeżeli macie jakieś dodatkowe pytania do Patrycji, to piszcie śmiało w komentarzach!

Written by

<p>Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika</p>

Latest comments
  • Hej.
    Calgary w moich oczach jest mniej spokojnym miejscem do życia niż np. Edmonton. Większa mieszanka kultur i jak wspomniałaś pogoń za pieniądzem. Przez to czasem wynikają jakieś sytuacje, które w stolicy prowincji prawdopodobnie by się nie zdarzyły.

    Także kultura na drodze trochę się różni. W Edmonton sygnał klaksonu słyszałem raz na tydzień, zaś Calgary jest miastem o wiele bardziej trąbiącym. Pogoda bardzo zmienna, strach wyjść z domu bez kurtki przeciwdeszczowej 🙂 To są jednak rzeczy, do których można się przyzwyczaić i uznawać za całkowicie normalne.
    Ja mimo wszystko opuszczam Kanadę, gdyż moje serce bije dla Polski 🙂 Na chwilę obecną nie potrafię strawić kanadyjskiego lifestyle’u w zamian za lepsze materialnie życie. Może nie było mi to teraz pisane, może kiedyś zrozumiem i spróbuję jeszcze raz. Z tym doświadczeniem będę od początku wiedział jak te klocki poukładać i czego chcę.

    Pozdrawiam!

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: