KANADYJSKIE LIFESTORY

2015 rok minął szybciej niż się spodziewałam. Mam wrażenie, że im jestem starsza, tym każdy dzień, tydzień, miesiąc, rok leci jak oszalały. Wystarczy, że lekko się obrócę i już na karku mam o jedną wiosnę więcej, a na moim czole widzę nową zmarszczkę, która ponoć świadczy o doświadczeniu życiowym. A ja z uporem maniaka wolę, żeby moja codzienność była trochę łaskawsza dla mojej twarzy, a dni trochę spowolniły i dały mi szansę na realizację wszystkich planów.

Tym razem, nie będę podsumowywała każdego miesiąca minionego roku. Zrobię to trochę inaczej – zdjęciowo. Aparat towarzyszył mi i nam nieustannie przez cały rok, więc zdjęcia w łatwiejszy sposób pokażą jaki był rok 2015!

Gdybym miała wybrać jedną z najtrudniejszych i najlepszych decyzji, które podjęłam 2015 roku, to powiedziałabym, że był to zrezygnowanie z ciepłej posadki w agencji reklamowej, rzucenie się na głęboką wodę i zaczynanie czegoś swojego od zera. I pomimo tego, że nie było i nadal nie jest łatwo, to myślę, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Wiadomo, nigdy nie ma idealnego momentu na rozpoczynanie nowego rozdziału i nigdy nie jesteśmy w stanie przygotować się na każdą ewentualność, ale wiem, że każdy miesiąc utwierdza mnie w przekonaniu, że była to dobra decyzja, która czasami daje po tyłku. Czas na zdjęciowe podsumowanie starego roku.

Styczeń:

6757km blog o Kanadzie

Luty:

6757km blog o Kanadzie

Marzec:

6757km blog o Kanadzie

Kwiecień:

6757km blog o Kanadzie

Maj:

6757km blog o Kanadzie

Czerwiec:

6757km blog o Kanadzie

Lipiec:

6757km blog o Kanadzie

Sierpień:

6757km blog o Kanadzie

Wrzesień:

6757km blog o Kanadzie

Październik:

6757km blog o Kanadzie

Listopad:

6757km blog o Kanadzie

Grudzień:

6757km blog o Kanadzie

Zawsze mam wrażenie, że z każdego roku mogłam wycisnąć jeszcze więcej. Takie podsumowanie utwierdzają mnie w tym, że najważniejsze to być otwartym na zmiany i powoli, małymi krokami iść do przodu! Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla wszystkich, którzy zaglądają na 6757km! 🙂

Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • Każdy miesiąc mi się bardzo podoba 🙂

  • Dzięki Kochanie. Super zobaczyć cały fajny rok!

  • Jak dobrze móc podsumować miniony rok i jeszcze tak udokumentować zdjęciami.

  • Lubię te kubki ze Starbunia. Ten z Vancouver jest niebiesko-zielony.
    A rękawiczek red mittens kupuję na potęgę – idą hurtowe ilości w prezentach, prawie jaki syrop klonowy 🙂
    Dobrego roku – widziałam na fb, że się nazwa trochę zmieniła, fajnie.

  • Fajne fotki,milo poznać kolejna polska emigrantkę w Kanadzie, pozdrowionka

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: