KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Alcatraz – wyspa Pelikanów

Po sporej przerwie wracam do opisywania naszej dwutygodniowej podróży po Stanach. Jak na razie popełniłam tylko jeden wpis o Chinatown w San Francisco, ale obiecuję, że już niedługo będzie zdecydowanie więcej postów i zdjęć. Na drugi ogień idzie Alcatraz, które zrobiło na nas jedno z największych wrażeń w San Francisco. Jeżeli kiedykolwiek będziecie chcieli odwiedzić to miasto, to na pewno nie powinniście ominąć tej wyspy i poczuć trochę więziennego klimatu pomieszanego z naturą.

My, o mały włos nie przegapiliśmy szansy odwiedzenia Alcatraz i powiem szczerze, że gdyby faktycznie do tego doszło, to nie wybaczyłabym sobie tego przez kilka następnych godzin, a może nawet dni. Dlaczego? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu 36 osób próbowało uciec z najbardziej strzeżonego więzienia na świecie. 23 z nich zostały złapane, 6 zostało postrzelonych przez strażników na śmierć, a dwie utonęły. A co z pozostałymi pięcioma osobami? Ciała tych osób nigdy nie zostały odnalezione i oficjalnie zostały uznane za utopione w trakcie próby ucieczki. Obecnie, tysiące osób próbują odwiedzić Alcatraz każdego dnia i porównać filmową akcję, choćby z „Ucieczki z Alcatraz” czy „Ptasznika z Alcatraz” do rzeczywistości.

Do Alcatraz postanowiliśmy wybrać się na trzeci dzień pobytu w San Francisco. Jakie było nasze turystyczne zdziwienie, kiedy okazało się, że pierwsze dostępne bilety są dopiero na 1 września, czyli za tydzień. No tak, ale za 7 dni będziemy 900km od San Francisco, grać w jednorękiego bandytę w Las Vegas! Lekko spanikowani podeszliśmy do okienka z postanowieniem wybadania sprawy. Okazało się, że jest to prawda, ale każdego dnia „uwalnianych” jest około 150 biletów, które nie są dostępne online. Trzeba je kupić osobiście. Jeden bilet na jedną duszę. A co najlepsze, kolejka ustawia się już od 6:00 rano, czyli jak w komunie! Oczywiście kto pierwszy ten lepszy. Muszę przyznać, że uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Ale jak szybko on zawitał, tak szybko zniknął. Zdałam sobie sprawę, że oznacza to pobudkę o około 5 nad ranem! Kto mnie choć trochę zna, ten wie jakim jestem śpiochem i jak trudne są dla mnie poranne pobudki. Są tak trudne, że dwa lata temu poświęciłam im osobny post: „Walka z wewnętrznym śpiochem”.

Nie było jednak zmiłuj i trzeba było wstać skoro świt. Rześkie powietrze i 30 minutowy spacer sprawiły, że dosyć szybko otworzyliśmy zaspane oczy i zaczęliśmy dostrzegać uroki miasta powoli budzącego się do życia. Przypomniało mi to, że pomimo tego, jak bardzo nie lubię wstawać wcześnie rano, to uwielbiam uczucie bycia wcześniej na nogach. Dziwne prawda?

Kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się, że około 50 osób obudziło się wcześniej od nas i już grzeją swoje miejsce kolejkowe. Nie byłabym sobą gdybym ich szybko nie przeliczyła i wiedziała, że bilety do Alcatraz mamy prawie w rękach! Warto dodać, że okienko biletowe otwierało się dopiero o godzinie 8:30, czyli mieliśmy przed sobą dwie godziny czekania! Po kilkudziesięciu minutach stania w kolejce usłyszeliśmy nasze burczące brzuchy, a mnie zaczęła łapać senność. Powoli coraz mniej do siebie mówiliśmy i zdaliśmy sobie sprawę, że jak za chwilę nie napijemy się kawy, to inni uczestnicy komitetu kolejkowego mogą doświadczyć polskiej, porannej kłótni. Zdecydowaliśmy, że ja popilnuję miejsca, a Norbert poleci po trochę kofeiny. I tak oto bilety przeszłyby nam drugi raz koło nosa. Zaledwie kilka minut po tym jak Norbert opuścił kolejkę, każdemu z nas ochroniarz wręczył różową karteczkę, która oznaczała 100% gwarancję otrzymania biletu. Żadne moje poranne uśmiechy, mruganie rzęsami nie pomogło, żeby dostać karteczkę dla Norberta. Jedna osoba – jeden bilet. Okazało się jednak, że miał on trochę litości w sercu i powiedział mi, że jak tylko mój mąż przyjdzie z kawą, to żeby się do niego zgłosił. I tak oto rzutem na taśmę o godzinie 9 rano byliśmy szczęśliwymi posiadaczami biletów do Alcatraz!

Jakby nie patrzeć trochę przelało się krwi, a przynajmniej nerwów, zanim zdobyliśmy bilety. Myślę, że właśnie dlatego były one dla nas jeszcze ważniejsze. Z tego powodu nasz poziom turystyczności wzrósł do wersji porównywalnej z turystą japońskim, z tą różnicą, że my poświęciliśmy prawie cały dzień na włóczenie się po wyspie, a nie wysypaliśmy się z autokaru na 5 minut, żeby zrobić tysiąc zdjęć.

Wyspa dostępna jest tylko z jednej strony, więc za każdym razem widok jest ten sam

6757km Alcatraz

Napis, który widzi się zaraz po wyjściu z promu

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

Czas na kilka faktów o Alcatraz, które więzieniem federalnym było przez 29 lat, od roku 1934 do 1963. A co działo się na wyspie Alcatraz wcześniej, zanim dotarli do niej najbardziej niebezpieczni więźniowe w Stanach Zjednoczonych? Na samym początku było to idealne miejsce lęgowe dla ptaków, głównie pelikanów. Dlaczego? Na wyspie nie było dostępnej wody pitnej, oznaczało to, że nie było na niej życia dla innych zwierząt, które mogłyby zaszkodzić jajom znoszonym przez ptaki. Mało tego, słowo Alcatraz, po hiszpańsku, oznacza pelikan. Ptaki te całkowicie panowały nad tym miejscem do roku 1850, kiedy to armia amerykańska zbudowała na wyspie pierwszy budynek, który był fortem mającym bronić najazdu ewentualnych wrogów do zatoki San Francisco. Wraz z pierwszymi ludźmi na wyspę przybyły również rośliny. W 1907 Alcatraz stało się oficjalnie więzieniem wojskowym i było nim do roku 1933.

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

Co na nas zrobiło największe wrażanie w Alcatraz? Po pierwsze sam fakt, że mieliśmy szansę zobaczyć, to miejsce. Według mnie Stany Zjednoczone mają najlepszy marketing wśród wszystkich krajów na świecie. Hollywood jest wielką agencją reklamową, która kreuje obraz Ameryki i sprawia, że nawet jeżeli nigdy nie byliśmy w USA, to w głowach mamy stworzony podświadomy wizerunek kraju Wujka Sama. Odwiedzając jakieś miejsce po raz pierwszy widzieliśmy już je pewnie w filmie, serialu albo reklamie.

6757km Alcatraz

Natura-mix

Po drugie, Alcatraz podczas kiedy było zakładem karnym dla największych rzezimieszków, było również miejscem zamieszkania dla ponad 300 osób. Jak to możliwe? Na Alcatraz mieszkali pracownicy wraz ze swoimi rodzinami. Każdego dnia dzieciaki, które żyły na wyspie pływały promem do szkoły w San Francisco i pod żadnym pozorem nie mogły rozmawiać z innymi osobami o tym co działo się na Skale. Po powrocie ze szkoły, Alcatraz było dla nich placem zabaw, miejscem w którym tworzyły swoje dziecięce wspomnienia. Niesamowity jest fakt, że w tym samym czasie dla jednych osób przebywanie na wyspie było karą, a dla innych domem.

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

Po trzecie, życie jest bardzo zwrotne i potrafi zaskoczyć. Więźniowie, którzy trafili do Alcatraz byli najbardziej niebezpiecznymi ludźmi w Stanach Zjednoczonych. O rygorze panującym w Alcatraz krążyły legendy. Okazywało się jednak, że nie taki diabeł straszny jak go malują . Większość z nich chwaliła sobie fakt, że mieli osobne cele, co sprawiało, że szanse na atak ze strony współwięźniów były mniejsze. Oczywiście rozmiar cel był klaustrofobiczny. Na długości 2.7 metrów i szerokości 1.5m mieściło się tylko łóżko, zlew, toaleta i mały stolik. To co było najgorsze dla więźniów to fakt, że nie mogli rozmawiać z innymi osadzonymi przez większość czasu. Było to możliwe jedynie w czasie posiłków lub wypoczynku na świeżym powietrzu. Wielu z nich próbowało obejść ten zakaz i tworzyło prymitywny system komunikacyjny poprzez opróżnienie wody w toalecie i rozmawianie przez kanalizację. Brzmi to dosyć dziwnie, ale jak widać potrzeba jest matką wynalazków. Również przez to, że Alcatraz było i jest najbardziej znanym więzieniem współczesnej historii, wielu osadzonych tworzyło historię wyspy Pelikanów nie mając o tym świadomości.

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

Więzienie Alcatraz zostało zamknięte 21 marca 1963 roku. Główną przyczyną były wysokie koszty utrzymania oraz pogorszanie się stanu budynków, które wymagały remontu, a co za tym idzie inwestycji finansowych. Krótko po zamknięciu, w 1964 wyspa Pelikanów została okupiona przez ponad 100 Indian którzy chceli ją odkupić od rządu za szklane koraliki o wartości 24 dolarów i czerwoną tkaninę, czyli za taką samą cenę za którą został kupiony Manhattan przez duńskich osadników w 1626 roku. Ostatni protestujący zostali usunięci z wyspy w 1971 roku, jednak w dalszym ciągu w różnych miejscach można zobaczyć ich ślady pozostawione na wyspie.

6757km Alcatraz

6757km Alcatraz

_DSC7801

Widow na Alcatraz od strony San Francisco

6757km Alcatraz

Obecnie Alcatraz oprócz tego, że jest miejscem historycznym i atrakcją turystyczną dla ludzi z całego świata, stanowi również obszar lęgowy dla wielu gatunków ptaków. Ku moim zdziwieniu na terenie wyspy znajdują się również ogrody Alcatraz. Coś mi się wydaje, że przed naszą wizytą nikt nie podlał kwiatków. A tak na poważnie, ten rok był najbardziej suchym rokiem w Kalifornii. Gołym okiem było widać, że kurek z wodą został „lekko” przykręcony.

6757km Alcatraz

Muszę przyznać, że Alcatraz było warte pobudki skoro świt i prawie trzygodzinnego stania w kolejce z setką innych osób. Wydaje mi się, że nawet gdyby doszło między nami do małżeńskiej kłótni z powodu braku kofeiny, to i tak gdybym musiała, to zrobiłabym wszystko od początku. Wyspa Pelikanów jest miejscem, którego po prostu nie można ominąć podczas wizyty w San Francisco!

WARTO WIEDZIEĆ:

Jeżeli chcecie uniknąć porannej pobudki i stania w kolejce z setką innych osób, to warto kupić bilety online TUTAJ.

Koszt: $31 od osoby za zwiedzenie w ciągu dnia.
Bilet na zwiedzanie nocne kosztuje $38.

Na wyspie nie ma żadnego baru czy restauracji, więc jeżeli nie chcecie słyszeć własnego brzucha, to warto przynieść ze sobą coś na ząb.

Written by

<p>Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika</p>

Latest comments
  • Fajne zdjęcia, Chevrolet rewelacja, a zdjęcia wnętrza robią wrażenie! Oby i mi się kiedyś udało tam pojechać 😉

  • Kilka ujec posiadam identycznych!tak, podobala mi sie wyspa i trafilam na cudne zielone ogrody i dywany z malenkich fioletowych kwiatkow z gniazdami legowymi ptakow…czerwona furgoneta wciaz jedynym akcentem kolorystycznym wyspy..

  • Świetne zdjęcia, z chęcią bym odwiedził tę wyspę, zwłaszcza po obejrzanych filmach takich jak Ucieczka z Alcatraz.

  • czytam Pani bloga z zapartym tchem, piękne zdjęcia! 🙂 pozdrowienia znad polskiego morza 😉

  • Warto rowniez przypomniec ze sam Al Capone rowniez byl w Alcatraz , a jego cela jest na 1 pietrze.

    Podczas naszej wycieczki , mielismy okazje spotkac i kupic ksiazke od jednego z wiezni Alcatraz – # 1259 ( William Baker )

    https://s12.postimg.org/3qonte8kd/DSCN1479.jpg

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: