KANADYJSKIE LIFESTORY
 

6 rzeczy do których nie mogę przyzwyczaić się w Kanadzie

Dzisiaj sobie trochę ponarzekam. Wszystko w ramach projektu Klubu Polki na Obczyźnie, gdzie opisujemy do czego nie możemy przyzwyczaić się w kraju, w którym mieszkamy. Ogólnie należę do osób pozytywnych, nie oznacza to jednak, że nie lubię sobie czasami popsioczyć na otaczającą mnie rzeczywistość. Pewnie gdybym ten post pisała kilka lat temu, to lista byłaby o wiele dłuższa. Muszę jednak przyznać, że po czterech latach w kraju klonowego liścia czuję się dosyć oswojona z kanadyjską codziennością. Nie wszystko jest jednak ładne i piękne. Oto 6 rzeczy, które w dalszym ciągu sprawiają, że czasami włos się jeży na mojej blond głowie.

Mili ludzie. Kanadyjczycy są ponoć najmilszym narodem na świecie. Zawsze zapytają się co słychać i przeproszą nawet wtedy, kiedy to my na nich nadepniemy w autobusie czy metrze (naprawdę!). W moich oczach, to bycie miłym jest jednak niekiedy przesadne do granic możliwości. Ja sama nie mam żadnego problemu z rozmawianiem o niczym na ulicy czy w sklepie, wręcz przeciwnie, uważam że nawet jeżeli small talk jest sztuczny, to i tak jest on zdecydowanie lepszy niż odburkiwanie pod nosem. Schody zaczynają się, kiedy dochodzimy do konkretów. Dopiero wtedy można zauważyć, że często bycie miłym jest poprawne politycznie. Mam wrażenie, że Kanadyjczycy, w wielu sytuacjach, boją się zwrócić uwagę czy wyrazić swoją opinię, żeby nie zostać posądzonym o nierówne traktowanie innych osób. W kraju, który zbudowany jest z emigrantów ta granica może być bardzo cienka. Pracując trzy lata w kanadyjskiej korporacji zdałam sobie sprawę, że często nie dostaniemy szczerej informacji zwrotnej od przełożonego, tylko dlatego, żeby w jakiś sposób nas nie urazić i nie sprawić, że poczujemy się dotknięci czy dyskryminowani. Nie ma co, czasami brakuje mi polskiej szczerości i bezpośredniości!

Styl ubierania. Wielu mieszkańców Kanady nie zwraca uwagi w co się ubiera i jak to na nich wygląda. Najważniejsze, żeby było wygodnie. Spodnie od dresu czy leginsy to w wielu przypadkach najbardziej popularny strój, i nie ważne czy jest lato czy zima. Dla mnie perełkami są jednak „ludzie – piżamy”, którzy bez żadnych oporów spacerują w swoich nocnych odzieniach po sklepie czy ulicy. Takie przyzwolenie na brak stylu sprawia, że poprzeczka postawiona jest dosyć nisko i nie trudno jest wyglądać szałowo.

Zabudowa miasta. Kiedy pierwszy raz postawiłam swoją nogę w Toronto zachłysnęłam się drapaczami chmur, które w centrum miasta tworzą wąskie korytarze poprzecinane równoległymi ulicami. Gdzie się nie obróciłam widziałam kolejny wieżowiec, a w nich często odbicie wszechobecnego CN Tower. Teraz, bez mrugnięcia okiem, oddałabym te wszystkie budynki za starą część miasta. Brakuje mi kamienic, które opowiadają historię, niskiej zabudowy i otwartej przestrzeni, która sprawia, że czuję się jak u siebie. Niestety, najbliższe stare miasto znajduje się w oddalonym o około 550 kilometrów Montrealu, więc mogę zapomnieć o szybkiej kawie w otoczeniu historycznych budynków.

Toronto Kanada

Skrzynka głosowa. Nigdy, ale to nigdy nie przyzwyczaję się do zostawiania wiadomości głosowych! Mam wrażenie, że Kanadyjczycy je uwielbiają. Skąd moja niechęć do skrzynek głosowych? Po pierwsze, nie lubię ich zostawiać, bo rozmawianie samej do siebie przez telefon nie sprawia mi przyjemności. Po drugie, rzadko odsłuchuję wiadomości, które ktoś mi zostawia. Uważam, że jeżeli sprawa była pilna to ten ktoś zadzwoni drugi raz, albo jak ja uznam, że chcę z kimś rozmawiać to po prostu oddzwonię. Po trzecie, skrzynki głosowe są dla mnie przeżytkiem i kojarzą mi się z amerykańskimi filmami z lat 90-tyh. Czasy się zmieniły i jak nie możemy się z kimś skontaktować, to mamy jeszcze do wyboru wysłać sms albo maila, a nie zostawiać wiadomość po sygnale.

Drogie latanie. Kanadyjską przestrzeń powietrzną opanowali dwaj kanadyjscy przewoźnicy: Air Canada oraz West Jet. Niestety, dla Kanadyjczyków i dla mnie, oznacza to że nie ma czegoś takiego jak tanie latanie. Niekiedy taniej jest polecieć z Toronto do Europy, niż z Toronto do Vancouver. Mało tego, na loty po Kanadzie i do USA została wprowadzona dodatkowa opłata za nadanie bagażu, czyli wygląda to podobnie jak tanich europejskich liniach lotniczych, tylko, że ceny biletów są dużo wyższe. Niestety można zapomnieć o czymś takim jak kupienie biletu za bezcen i polecenie na weekend do innego miasta, żeby zmienić widok za oknem.

6757km blog o Kanadzie

Kanadyjska zima. Rzecz oczywistą zostawiłam na koniec. Jeżeli zaglądacie na mojego bloga, to pewnie przyzwyczailiście się do tego, że lubię sobie popsioczyć na kanadyjską zimę. A jest na co! Za sobą mam już cztery zimy w czasie których temperatury dochodziły do -30’C, a śnieg zalegał przez kilka dobrych miesięcy. Do tej pory łudziłam się, że może następna zima będzie łagodniejsza, teraz wiem, że to jest Kanada, więc zimą jest zimno! Pomimo tego, że jest to dosyć logiczne, to przechodzą mnie ciarki na samą myśl o niej.

Montreal Quebec

Pisząc ten post zdałam sobie sprawę, że do niektórych rzeczy w Kanadzie na pewno się nie przyzwyczaję i pomimo tego że nie myślę o nich codziennie, to przyjedzie taki czas kiedy będą one o sobie przypominać. Jeżeli chcecie poczytać o tym do czego nie mogą przyzwyczaić się inne Polki mieszkające na Obczyźnie, to kliknijcie TUTAJ i ponarzekajcie sobie w duchu razem z nimi.

Jesienny projekt dedykujemy akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM”
Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą.
Więcej info: https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • Najbardziej podoba mi sie punkt 1,bo milych ludzi nigdy za duzo.W Polsce tez mozna spotkac milych ludzi,ale z otwartoscią już gorzej.Uśmiechając się do Polaka,ten często myśli „znamy się”?,bo nie wierzy,że można być bezinteresownie miłym.Takie jest moje zdanie,ale być może mylę się.Całusy dla Ciebie,bezinteresownie.

  • Tak bardzo się cieszę, że ktoś jeszcze podziela moją szczerą niechęć do skrzynek głosowych i rozmów z maszynami. Moje pierwsze dni w kanadyjskiej pracy, gdzie musiałam nagrywać się na cudze skrzynki to był koszmar. Teraz jest już trochę lepiej, ale i tak dzwonie zazwyczaj 2-3 razy zanim zostawię komuś wiadomość.

    Przy okazji zbliżającego się 11 listopda, ja nie mogą się przyzwyczaić to ich martyrologii i ciągłym opowiadaniu u wojnie, chociaż do końca nie wiem dlaczego mam z tym taki problem.

  • Ojej, a Kanada to moj taki wymarzony kraj! zawsze wyobrazalam sobie, ze tam moglabym mieszkac na stale, ale teraz to juz nie wiem tak do konca… Lubie stare miasta, chyb

    • oj, ucielo mi komentarz 🙂 chcialam dodac, ze chyba nie odnalazlabym sie wsrod tych drapaczy chmur 🙂 chyba juz wole swoja prowincjonana, stara, poczciwa Bruksele, pozdrawiam cieplutko 🙂

  • Właśnie jestem w trakcie rozmów z rodziną z Kanady i planowaniu naszej małej wycieczki do tego kraju w okresie świąt wielkanocnych 😀 Nawet miałam bukować dziś bilet, ale poczekam z tym i najpierw potwierdzę urlop 😀 także w marcu 2016 Edmonton 😀

  • Trochę się nie zgodzę z tymi skrzynkami głosowymi. To na pewno zależy od firmy ale pracowałęm tu już w pięciu i w ŻADNEJ z nich ludzie nie używali ich. Generalnie email i smsy są już normą a nowe pokolenie wogóle voicemail nienawidzi. Miałaś pecha 😉

    http://www.cbc.ca/newsblogs/yourcommunity/2014/10/millennials-shun-voice-mail-in-favour-of-texting.html

    • W sumie z piżamami też podobnie, chyba zależy od miejsca. Mieszkam blisko downtown i piżam widziałem może 3 przez kilka lat tutaj. Generalnie odpowiada mi to bardziej niż zamordyzm że TRZEBA jakoś tam się ubrać. Trzeba bo co? Podobnie podoba mi się że robotnicy wracają tu w swoich ciuchac z pracy i nikomu to nie przeszkadza. Jakie to ma znaczenie? Z drugiej strony ludzi z dobrym wyczuciem modym i ubierających sie bardzo dobrze też nie brakuje. Różnorodność jest lepsza. Pozdrawiam.

        • Tez mnie bardzo dziwi sluzba zdrowia w fartuchach ocierajaca sie o brudne krzesla w metrze…

  • Hej, super wpis! Jak i caly blog zreszta – sledze go juz od kilku tygodni. Z przyjemnoscia czytam nowe wpisy, ale chetnie tez cofam sie do tych starszych, z poczatku dzialalnosci. Ja sam mieszkam 2. rok w Kanadzie (tez zaczalem od IEC, teraz jestem na Work Permit) i rowniez zastanawiam sie nad rozpoczeciem blogowania – stad troche podpatruje jak Pani to robi. Jestem zupelnym amatorem w tym temacie, ale ten blog robi na mnie baaaardzo dobre wrazenie – prosta i funkcjonalna szata graficzna, swietne zdjecia (rowniez dobrze dobrane do tematyki danego posta – bajka) i przede wzszystkim teksty, ktore sie przyjemnie czyta. Zycze duzo zapalu i czekam na kolejne artykuly! Pozdrawiam, SH.

    P.S. Przepraszam za komentarz nie zwiazany zbytnio z tematem posta. Troche mnie ponioslo haha.

  • Z tymi skrzynkami głosowymi, to widze, że nie jestem jedyna 🙂 1,5 roku w Kanadzie i dalej ich nie lubię! Zwłaszcza, że za odsłuchanie muszę zapłacić tak jak za odbierane rozmowy. Hitem było, kiedy korespondowałam z jedną kobietą mailowo z pewnych względów – zadzwoniła do mnie nagrywając się, że e-mail został właśnie wysłany… no uwielbiam!

  • Hej! Moim zdaniem w kazdym miejscu swiata cos jest mega mile a cos zwyczajnie”ble”:) i najpiekniejsze jest to ze na poczatku zawsze podoba nam sie wszystko! Jak wrastamy to czujemy juz prawo do marudzenia i cedzenia tych dobroci przez sito…ale jakze dobrze jest moc zyc gdzies i porownywac, zauwazac, odczuwac innosc…ja to uwielbiam!

  • Przeczytałam jednym tchem, bo marzą mi się wakacje w Kanadzie, może się spełni.
    Tknęło mnie w sercu coś, gdy napisałaś o Starym Mieście. Człowiek mając Stare Miasto za oczywistą część swojego miejsca zamieszkania, i myśląc, że przecież tak jest chyba wszędzie, nie zdaje sobie sprawy, jak historia, zatrzymana w starych kamienicach i kocich łbach jest cenna! Wzruszyła mnie ta refleksja.
    Inna rzecz – wydawało mi się, że Szwecja jest krajem zimowym, ale Ciebie Kanada wystawia na nie lada próbę lodową! Przesyłam trochę ciepła w Twoją stronę 🙂

  • Mili ludzie? A ja ich uwielbiam! Tutaj w Europie ich brakuje, więc w kwietniu przeprowadzam się znowu do Kanady i tym razem nie wracam. Zupełnie jak ty 🙂

  • No właśnie brak starówek doskwiera, zwłaszcza jak chcesz dzieciom co nieco o historii poopowiadać. Stąd nasze wakacje wrześniowe w Polsce głównie na Starych Miastach się opierały. Polecam zwłaszcza Toruń 🙂 Pozdrowienia z Vancity

  • Cześć!

    Planuję wyjechać na okres ferii zimowych (luty-marzec) gdzieś dalej, aniżeli do naszych Tatr. I nie ukrywam, że przeglądając oferty atrakcyjnie cenowych lotów trafiłem na Calgary i Vancouver. Czy w tym terminie pogoda, a w zasadzie temperatura nie rozpieszcza europejczyka, przyzwyczajonego do „srogiej zimy” przy -10, -15 st.C ? Jaki jest koszt dwutygodniowej podróży (wyłączając loty)? Za 100$ dziennie można przeżyć?
    Pozdrawiam 🙂

  • Też na początku ogromne zdziwienie na mnie zrobili ludzie w piżamach na ulicy. Zauważyłam również że bardzo często ludzie nie używają żelazka. Ubrania są czyste ale nie rzadko wymiętolone, włosy nie uczesane.
    Można również zobaczyć ludzi intrygująco ubranych, np. parę lat temu w Toronto widziałam na ulicy 1) kobietę lat około 40-45, bardzo zgrabną, w sandałach, szortach i podkoszulku. Miała długie rozpuszczone włosy w kolorze pieprz z solą ( nie całkiem siwe ale przyprószone siwizną). Wyglądała wspaniale.
    2) Murzyn ubrany w biały garnitur, biały cylinder, biało-czarne lakierki. W ręce trzymał laskę ze złotą gałką. Widok bezcenny.
    3)Starsza pani, wiek na oko 70 lat, mocno pulchna ubrana w różowe leginsy, różową bluzkę i we włosach duży różowy kwiat. Pełny szacunek dla odwagi.
    Nikt z przechodniów się nie obraca, nie komentuje, nie wyśmiewa. To było cudowne uczucie. Pomyślałam sobie wtedy, chyba tak wygląda wolność. I to mi się w Kanadzie bardzo podoba

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: