KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Czarno – biały Montreal

Zwiedzanie Kanady zimą jest niewątpliwie wielkim wyzwaniem i na pewno nie powinny się na nie decydować osoby, które nie znoszą siarczystego mrozu i ogromnej ilości śniegu. Wałęsanie się po mieście przy temperaturze, przynajmniej, 10 stopni poniżej zera nie należy do najłatwiejszych. Znam jednak osoby, które lubią przymrozić sobie cztery litery i maszerować dzielnie z policzkami różowymi od mrozu i satysfakcją, że żadna pogoda im nie straszna, kiedy w grę wchodzą podróże.

W styczniu miałam kolejną okazję pobyć tydzień w mroźnym Montrealu. Była to moja czwarta wizyta w tym mieście, w którym łącznie spędziłam miesiąc czasu, z czego trzy tygodnie w ramach pracy. Należę jednak do osób, które nawet z wyjazdów służbowych wycisną ile wlezie i codziennie znajdą chwilę na spacer z aparatem oraz zobaczenie i zrobienie tego co jest godne uwagi.

Tegoroczny Montreal i jego pogoda były zdecydowanie łaskawsze niż zeszłoroczna zima, kiedy to chwilę po wyjściu na zewnątrz czułam jak zaczynają mi zamarzać kolejne partie ciała. Pisząc łaskawsza mam na myśli mróz w granicach minus 10 – 15’C. Jednego dnia montrealska zima zwariowała i temperatura podskoczyła do -2’C. Wydawało mi się, że Montrealczycy oszaleją z radości. Zaczęli myśleć o wiośnie, ściągać czapki i rozpinać kurtki. Mi samej udzielił się bardzo optymistyczny nastrój, kiedy usłyszałam śpiewające ptaki. Radość jednak nie trwała długo. Następnego dnia wszystko wróciło do normalności, czyli mróz i śnieg przypomniały o sobie i o tym, że jest to dopiero połowa drogi do wiosny. A było już tak pięknie.

Montreal

Montreala-3

Co robić w zimowym, śnieżnym i mroźnym Montrealu? Na pewno trzeba się dobrze ubrać i nie bagatelizować pogody. Mieszkańcy tego miasta są bardzo dobrze przygotowani do zimy. Mam wrażenie, że jedyne co się dla nich wtedy liczy to ciepło, a nie to jak wyglądają. Płaszcze po kostki, wielkie, grube buty i czapki zasłaniające przynajmniej pół twarzy to standard. Co warto zobaczyć w Montrealu? Wszystko zależy od tego jakimi jesteśmy podróżnikami. Ja uwielbiam schodzić miasto wzdłuż i wszerz. Najczęściej bez mapy, żeby po prostu się pogubić i skupić na tym co widzę w danym momencie. Takie zwiedzanie ma swoje plusy, ale też minusy. Jednym z minusów jest częste mijanie miejsc na które warto byłoby zwrócić większą uwagę. No cóż, nikt nie jest idealny.

Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że Montreal jest najmniej francuskim miastem w prowincji Quebec. Nie chodzi mi tutaj tylko o to, że wielu mieszkańców płynnie mówi po angielsku i francusku. Jest to również zauważalne w architekturze, gdzie zabudowa europejska w naturalny sposób krzyżuje się ze szklanymi wieżowcami i zabudową bardziej północnoamerykańską. Montreal, a raczej Montrealczycy są otwarci i tolerancyjni. Pamiętam jak dziś, kiedy pierwszy raz odwiedziłam Montreal w 2011 roku i zarezerwowałam hostel w Gay Village, bo mieli akurat najlepsze ceny. Dzięki temu moja pierwsza wizyta w tym mieście była dosyć nietypowa, bo zdecydowanie mniej turystyczna. Niestety nie mam dobrych zdjęć z tamtego wypadu, ponieważ wtedy moim głównym aparatem był telefon, który już dawno przeszedł na emeryturę. Kiedyś mam jednak zamiar wrócić do tej części Montrealu i spojrzeć na nią bardziej fotograficznym okiem, bo jest naprawdę na co.

Montreala-1

Montreal

Będąc w Montrealu na pewno warto wybrać się na spacer, albo krótki bieg nad rzekę Świętego Wawrzyńca, która jest jedną z głównych rzek w prowincji Quebec. Jej długość to bagatela około 3 000km. Nabrzeże rzeki zimą wygląda jak nieco zapomniania część miasta. Dzięki temu można w spokoju pooglądać zacumowane do brzegu statki, napić się ciepłej herbaty w kawiarni obok Science Centre, albo po prostu złapać zimowe promienie słońca.

Montreal

Montreal

Montreal

Niestety człowiek jest istotą, która najczęściej tęskni za tym czego nie ma. Ale chyba właśnie o to chodzi w tęsknocie, prawda? Mieszkając w Warszawie, przez ponad 7 lat, starą zabudowę miasta traktowałam jako coś normalnego. Coś co codziennie mija się pospiesznym krokiem w drodze do pracy. Wszystko uległo zmianie, kiedy po przeprowadzce do Toronto, zachłyśnięciu się nowoczesną zabudową miasta, zaczęłam tęsknić za wąskimi uliczkami, starszymi budynkami i bardziej europejskim klimatem. Muszę przyznać, że trochę zazdroszczę mieszkańcom Montrealu tego architektonicznego pomieszania z poplątaniem, bo dzięki temu, kiedy tylko chcą mogą „przenieść się” w czasie i poczuć się jak w starej, poczciwej Europie.

Montreal

Montreal

Montreal-6

Montreal

Montreal

Montreal

Montreal

Snując się po Montrealu trzeba koniecznie wdrapać się na wzgórze Mount Royal z którego można podziwiać panoramę miasta. Uważam, że zobaczenia miasta z innej perspektywy daje lepszą szansę zobrazowania jego wielkości i daje poczucie przestrzeni. Uwielbiam zawsze wdrapywać się na góry, wchodzić na najwyższe punkty, żeby moje oczy nacieszyły się zupełnie innym widokiem. Niestety zimą, zwłaszcza przy srogim mrozie, taka wycieczka może być dosyć trudna. Ale wiadomo dla chcącego nic trudnego!

Myślę, że moja kolejna wizyta w Montrealu nie będzie pracowa i zimowa. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale mam nadzieję, że jeszcze nie raz odwiedzę to miasto i będę miała okazję zobaczyć je z innej, nie tylko śnieżnej perspektywy 🙂

Montreal Instagram

WIĘCEJ POSTÓW O MONTREALU:

Montrealskie plusy i minusy

Lodowaty Montreal

Kolorowy zawrót głowy w Montrealu

Written by

<p>Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika</p>

Latest comments
  • Super zdjęcia Moniczko!

  • Piękny ten Twój czarno-bialy Montreal, Monika :). Ja w ogóle bardzo lubię czarno białe zdjęcia. Nie ma na nich tego zgiełku kolorów, przez co łatwiej skoncentrować na przesłaniu autora! Pozdrawiam.

  • Zdjęcia w dechę. Mnie spodobało się zdjęcie nr 1, ze starszym Panem odśnieżającym w czasie śnieżycy. Wygląda, jak Scrooge z Wigilijnej opowieści Dickensa, choć Panie na reklamach nie pasują do tej opowieści 😉 . Do tego zdjęcie z hotelem wygląda, jakby wprost z XIX wiecznego miasteczka, gdzieś w Ameryce. Malina 🙂

  • Wyludniony coś ten Montreal na tych zdjęciach. Czyżbyś była jedyną odważną, która wyszła na spotkanie zimy, czy może grzecznie wypraszałaś ludzi z kadrów?

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: