KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Jasne i ciemne strony Venice Beach

Listopad, godzina 6:30 rano, wschód słońca. Venice Beach powoli budzi się do życia. Pierwsi biegacze, rowerzyści i surferzy zaczynają zostawiać swoje ślady na piasku. Dzień zaczyna się również dla bezdomnych. Dla wielu z nich plaża jest „domem”, miejscem gdzie codziennie rano otwierają oczy i widzą błękitne wody Pacyfiku.

Venice Beach jest tłem dla wielu filmów i sesji fotograficznych. To tutaj co kilka metrów spotyka się ludzi, którzy zdecydowali się na artystyczne życie uliczne. Po godzinnym spacerze po bulwarze można kupić ręcznie malowane mini deski surfingowe, obrazy, posłuchać kilku gatunków muzyki, zobaczyć kobietę z brodą, popisy na deskorolkach i rolkach. Wszystko to wygląda jak jeden wielki, kolorowy bigos.

Ja zostałam całkowicie pochłonięta przez atmosferę tego miejsca. W mojej głowie to pomieszanie z poplątaniem przywołuje dziecięce wyobrażenie o Kalifornii, kiedy to z wypiekami na policzkach oglądałam Beverly Hills 90210 i ratowników ze Słonecznego Patrolu. Dla dziecka mieszkającego w bloku z wielkiej płyty, dla którego zapach pomarańczy kojarzył się tylko i wyłącznie z Bożym Narodzeniem, a Coca – Cola miała smak wolności, zobaczenie Kalifornii było czymś mało realnym. Może dlatego to miejsce tak bardzo działa na moją wyobraźnię i sprawia, że za każdym razem kiedy tu jestem mam poczucie jakbym znalazła się w jednym z odcinków mojego ulubionego serialu, który oglądałam z zapartym tchem.

Venice Beach zupełnie jednak zmienia swój charakter po zachodzie słońca, kiedy to turyści powoli znikają, a artyści zmęczeni całodniową pracą składają swoje instrumenty i ręcznie robione dzieła. Na bulwarze i plaży zostają tylko osoby, które znają to miejsce jak własną kieszeń i czują, że ta okolica w pewien sposób należy do nich. Osobiście nie czułam się bezpiecznie, kiedy wybraliśmy się z Norbertem na krótki, wieczorny spacer. Grupki stojące co kilkaset metrów nie zachęcały do dalszego chodzenia po okolicy. Bezdomni powoli szykowali się do snu i pomimo tego, że nie byli agresywni, to miało się wrażenie, że wchodzi im się z butami „w ich przestrzeń”.

Myślę jednak, że ten podział na jasną i ciemną stronę Venice Beach doskonale oddaje ducha tego miejsca. Jeszcze bardziej zaznacza różnie pojmowaną wolność, którą widać tutaj na każdym kroku. Bezdomność z wyboru lub konieczności, miesza się z turystami i zwykłymi mieszkańcami Los Angeles, którzy wybrali to miejsce do życia.

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Venice Beach Kalifornia

Jeszcze nigdy, na własne oczy, nie widziałam jachtu na którym lądował helikopter. Uwierzcie mi, że nie mogłam zamknąć buzi z wrażenia.

Venice Beach Kalifornia

I to na razie tyle o Kalifornii. Teraz czas powoli wrócić do kanadyjskiej rzeczywistości i powoli rozpocząć przygotowania do świąt.

Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • Super Fotografia! Dużo zdjęć widzę pierwszy raz.

  • podobaja mi sie malunki na murach, takie psychodeliczne. od razu widac, ze okolica jest bardzo artystyczna i turystyczna.

  • Zdjecia i opis sa tak ciekawe,ze mam wrazenie jakbym tam była i zwiedzała to razem z Tobą Moniś. Dzięki Tobie mam możliwość poznac różne zakątki świata.Super!

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: