KANADYJSKIE LIFESTORY
 

W końcu na nowym plus mini konkurs

Po dwóch tygodniach codziennego siedzenia przed komputerem oświadczam wszem i wobec, że 6757km przeniosło się na swoje! Doskonale zdawałam sobie sprawę, że przenosiny nie będą łatwe, ale nie sądziłam, że doprowadzą mnie niemal do załamania nerwowego. Pierwszy tydzień przeprowadzki był dla mnie radosny i pozytywny. Szukałam odpowiedniego szablonu i firmy hostingowej, a pomiędzy tymi dwoma zadaniami czytałam sobie artykuły służące radą jak krok po kroku przenieść blog. Ten okres porównałabym do spaceru po łące w piękny letni dzień.

Drugiego tygodnia okazało się, że ta łąka jest pełna krowich placków i że ten letni dzień wcale nie jest taki piękny. Przeszłam do konkretów, które momentami przygniatały mnie ilością informacji. Powoli zdawałam sobie sprawę jak niewiele wiem i nie do końca byłam pewna czy chcę wczytywać się we wszystkie szczegóły. Wraz z rosnącą ilością informacji rosła moja niechęć do forów i pomocnych artykułów według których wszystko było proste jak konstrukcja cepa. Skoro jest to takie proste, to dlaczego mi zajmuje prawie cały dzień? Lista rzeczy do zrobienia zamiast się kurczyć  stale rosła, a w moich oczach zaczęłam widzieć coraz większe przerażenie. Dziesiątego dnia postanowiłam zrobić sobie przerwę i wiecie co się stało? Olśniło mnie! Przez dziewięć dni, powoli  dochodziłam do momentu kiedy rósł mój poziom frustracji, a to sprawiało, że byłam coraz bardziej odporna na ilość nowych informacji. W pewnym momencie miałam wrażenie jakbym waliła głową w mur. Po dniu przerwy podeszłam do tematu spokojniej, poprosiłam też o pomoc Norberta, czyli mojego małżonka i nagle okazało się, że lista rzeczy do zrobienia zaczyna się kurczyć, a ja z każdym dniem widzę, że jestem coraz bliżej końca. Co dwie głowy to nie jedna!

Cieszę się, że wracam do żywych i 6757km na nową formę. Oprócz tego, że zmienił się wygląd bloga, adres, to mam również kilka nowych pomysłów, które  już niedługo zacznę wprowadzać w życie. Na początek mam dla Was mały konkurs z okazji tego, że nie zwariowałam i z okazji tego, że tutaj zaglądacie. W trakcie przenosin bloga przechodziłam przez każdy wpis i sprawdzałam co się w nim „rozjechało”, a co zostało na swoim miejscu. Podczas tej mojej wycieczki przez 80 postów zdałam sobie sprawę, że jeszcze nigdy nie wysyłałam kartek pocztowych z Toronto. Wstyd i hańba!

Zasady mini konkursu:

  • Odpowiedzcie na dwa proste pytania: z czym kojarzy Wam się Kanada, a z czym Toronto?
  • Będzie super jak polubicie profil 6757km na fb, ale nie jest to konieczne
  • Napiszcie swoją odpowiedź w komentarzu tego posta, na blogu
  • Wśród wszystkich odpowiedzi wylosuję 9 osób, które dostaną kartki pocztowe z Toronto, a jeden szczęśliwiec otrzyma pyszny , kanadyjski syrop klonowy + kartkę
  • Komentujcie do 20 listopada, losowanie odbędzie się 21 listopada

Powodzenia! 🙂

 

Post Tags
Share Post
Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • No to ja idę na pierwszy strzał 🙂

    Toronto kojarzy mi się przede wszystkim z Tobą 🙂 a w następnej kolejności z pięknym jeziorem Ontario, górująca nad miastem wieżą Space Needle a także z tyglem wielokulturowym.
    Kanada kojarzy mi się z naturą,dziką nieokiełznaną i piękną,z syropem klonowym,z Anią z Zielonego wzgórza 🙂 a także z fantastycznym głosem Jaya Malinowskiego i utalentowaną Coeur de Pirate.Kojarzy mi się z przyjaznymi i ciepłymi mieszkańcami, tonami śniegu w zimie i siarczystym mrozem oraz z 6757 km które dzielą mnie od tego cudownego kraju.

    Pozdrawiam,nowa strona jest MEGA!!!

  • Mi Toronto kojarzy się z moją koleżanką, która okłamywała wszystkich, że tam jest a w rzeczywistości cały czas siedziała w Lublinie. Opisywała na fejsie przeróżne przygody, wstawiając przy tym masę zdjęć – oczywiście znalezionych w internecie 😀
    Kanada kojarzy mi się z piękną, kolorową jesienią, z pięknymi miastami (Montreal <3!), sportami zimowymi, rwącymi potokami górskimi, narodem, który w każdym amerykańskim filmie określany jest jako "nasi bracia z północy", ropą naftową i gazem ($ :D), wielokulturowością i tolerancją, krajem którego nie znoszą polscy nacjonaliści, publiczną służbą zdrowia no i przede wszystkim z moim przyszłym miejscem zamieszkania 🙂

      • Adres już wysłany. Pozdrawiam. Dzięki 🙂

  • Gratuluję przeniesienia bloga, dobra robota! Mnie Kanada kojarzy się z przyrodą, przestrzenią, bezkresem, lasami, jeziorami, oceanem, dwoma językami i jeszcze mnóstwem rzeczy! To jeden z krajów, którego jeszcze nie odwiedziłam, ale mam w planach. A Toronto kojarzy mi się przede wszystkim z tym, że jest jednym z najpopularniejszych kanadyjskich miast, z Polonią i sama nie wiem, z czym jeszcze?:)
    Pozdrawiam!

  • Cześć Monika!

    Toronto kojarzy mi się z serialem „Suits” bo wiem że był w większości kręcony właśnie tam. Dlatego też uwielbiam konfrontować serialowe sytuacje i plenery z tym, o czym piszesz na blogu 🙂
    Kanada to dla mnie przepiękne plenery, gęste lasy i chłodny klimat. Ale też indyjsko-pendżabska mniejszość narodowa – kiedy mieszkałam w Indiach, praktycznie każdy z moich znajomych miał część rodziny, która mieszka w Kanadzie. Indusi opisują ten kraj jako krainę miodem i mlekiem płynącą, trochę im tylko przeszkadza klimat 😉
    Mam nadzieję że któregoś dnia uda mi się doświadczyć Kanady i skonfrontować wszystkie moje stereotypy z rzeczywistością, a może i poznać Cię osobiście!
    Pozdrawiam serdecznie z tropikalnego Kuala Lumpur w Malezji!
    Zuza

      • Właśnie wysłałam! Dzięki wielkie, ale niespodzianka! 😀

  • Kanada to piękny kraj,z którym kojarzy mi się przygoda z plecakiem; wielkie lasy ciągnące się kilometrami; jeziora; Kaszuby; wielkie odległości; piękna przyroda; ci „lepsi” turyści z Ameryki 🙂 ; nie oszukujmy się – syrop klonowy (liść klonowy, drzewo klonowe, klon klonowy, wszystko klonowe :D), a także toffi; sporty zimowe; wieloryby i łosie; przystojni panowie na koniach a’ka policja konna; Irokezi; Wayne Gretzky i Leslie Nielsen.

    Na hasło „Toronto” nie sposób pozbyć się sprzed oczu obrazu CN Tower 🙂
    Dla mnie to tygiel wielu kultur, wielu możliwości, dowodu na to, że można żyć obok siebie będąc skrajnie różnymi, miejsce, gdzie mogłabym bez problemu zamieszkać i wychowywać dzieci, bo czułabym się w nim bezpiecznie.

    Trochę zazdroszczę Ci tej Kanady 🙂

    Więc tak – życzę powodzenia w prowadzeniu bloga, a także bogatej kolekcji pocztówek z wielu miejsc (też mam takie „hobby” z posyłaniem sobie kartek z podróży :)).

    Pozdrawiam !

      • Adres wysłany 🙂
        W takim razie ja czekam z niecierpliwością na tego posta!
        pozdrawiam 🙂

  • Już od dawna czytam Twój blog, który wyjątkowo mnie zaciekawił, ale nigdy dotąd nie udzielałam się w komentarzach, tym razem postanowiłam to zmienić 🙂
    Na kolejne Twoje wpisy zawsze czekam z niecierpliwością, ponieważ przywołują wspomnienia z mojego pobytu w Kanadzie, który miał miejsce ponad dwa lata temu a dodatkowo dowiaduje się coraz to nowych informacji o tym kraju.
    Jeśli chodzi o Kanadę to kojarzy mi się przede wszystkim z liściem klonowym, łosiami, dziką przyroda i serialem The Walking Dead, który po raz pierwszy oglądałam właśnie tam.
    Co innego Toronto, pierwsze skojarzenie to wielokulturowość i różnorodność w architekturze, wierza CN Tower, Spadina station- ta nazwa szczególnie zapadła mi w pamięci 🙂 z pyszną kawą z Tima Hortonsa, Leviathanem w Wonderlandzie, jeziorem Ontario, upalnym latem i dziwną komunikacją miejską 🙂
    Pozdrawiam.

  • KANADA – można powiedzieć, że to dla mnie dość tajemnicza kraina – rozległa i nie do ogarnięcia. Kojarzy mi się właśnie z tą wielką przestrzenią, którą wypełniają rozsiane po niej miasta, piękne widoki i ludzie uważani za niezwykle miłych. Dla mnie to kraj jezior, hokeja, syropu klonowego i … seriali. Tak, Kanada kojarzy mi się z serialami, od których jestem uzależniona. Tam one powstają, ze względu na mniejsze koszta, a kanadyjskie miasta z powodzeniem „udają” amerykańskie metropolie.

    Toronto – pierwsze miasto jakie wymieniam mówiąc o Kanadzie. Czy słusznie biorę je za wizytówkę? Ciężko powiedzieć, biorąc pod uwagę to, jak wielki jest ten kraj – i trudno „upakować” wszystko w jednym mieście. Wracając do tematu – kojarzy mi się ono ze sławną wieżą, atrakcyjną odległością od Niagary, mniej atrakcyjną odległością od Vancouver (i zrób tu plan wycieczki)i kolorem fioletowym – w jego odcieniach moja tapeta na pulpicie z panoramą miasta prezentuje się magicznie.

  • Mi Toronto kojarzy się trafficami nie ma nic piękniejszego jak korek na Gardiner hehe

  • Kanada kojarzy mi się z syropem klonowym właśnie. Dodatkowo z szerokimi drogami, dużymi samochodami i przestrzenią. I oceanami. I jeszcze z wędrówkami łososi i zimnem 🙂

    Toronto – kojarzy mi się z przyjazną Polonią i pięknym jeziorem Ontario. A przede wszystkim z miejscem, gdzie zaciągnę swojego faceta w celu zamieszkania, jak tylko skończy studia 😉

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: