KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Kreteńskie wakacje w pojedynkę

Wszystko co dobre szybko się kończy, nawet pięciotygodniowe wakacje. Jedyne co po nich pozostało to wspomnienia, aparat pełen zdjęć, trochę opalenizny i witaminy D, której mam nadzieję wystarczy przynajmniej do połowy kanadyjskiej zimy. Jeden tydzień, z pięciu, spędziłam na Krecie, gdzie byłam pewnie jedną z niewielu osób, które pojechały na wakacje w pojedynkę.

Ponoć nie ważne jest miejsce podróży, ale ludzie z którymi jedziemy. Zgadzam się z tym częściowo, bo czy nie jest czasami fajnie być swoim towarzyszem podróży? Znam siebie i wiem, że niekiedy potrzebuję czasu po prostu sam na sam. To właśnie wtedy mogę być całkowitą egoistką i planować sobie każdą kolejną minutę według własnego widzi mi się. Czy zastanawialiście się kiedyś jakie są plusy, albo minusy wakacji solo? Jak nie, to poniżej moja mała lista i jakby nie patrzeć krótkie streszczenie tego jak było na Krecie.

PLUSY wakacji w pojedynkę:

– tak jak wspomniałam wcześniej, podczas wakacji w pojedynkę jest się totalnym egoistą. Mam ochotę na drzemkę? Mam ochotę na plażowanie? Mam ochotę na bieganie? Mam ochotę na robienie zdjęć? Mam ochotę na nic nie robienie? To po prostu to robię i nie muszę z nikim konsultować. Jestem panią własnych wakacji i robię to czego w danym momencie zapragnę.

– po dwóch dniach wakacji w pojedynkę zaczęły dochodzić do mnie różne przemyślenia, które wcześniej przemykały mi przez głowę, ale jakoś nie miałam czasu i chęci wziąć ich za rogi. Teraz moja lista rzeczy do zrobienia lekko urosła, ale dzięki temu wiem, że moja głowa dalej jest pełna pomysłów. Wystarczy tylko czasami posłuchać siebie.

– będąc samej ze sobą można całkowicie zanurzyć się w książkach. Nie pamiętam kiedy mogłam usiąść na plaży, pod parasolem i po prostu czytać, czytać, czytać bez żadnego przerywania. Niestety nie sądziłam, że będę pożerać książki w takim tempie i w czwarty dzień wakacji zostałam jedynie z niedoczytanym przewodnikiem. Na bezrybiu i rak ryba.

– wakacje w pojedynkę sprzyjają obserwacją otoczenia. Idealnym miejscem do tego jest plaża, kiedy każdy jest w tym samym miejscu przez kilka godzin. Wtedy spokojnie, zza okularów można sobie popatrzeć na rodziny z rozpuszczonymi dziećmi, pokłócone pary czy osoby, które cały dzień są obok siebie, ale nie odzywają się ani słowem. Mogłabym wymieniać bez końca. Myślę, że niektórym z nich przydałyby się wakacje solo.

– mam ogromną słabość do spania. Staram się ograniczać ilość przespanych godzin, ale na moich kreteńskich wakacjach całkowicie sobie odpuściłam. Nagle okazało się, że wcale nie jestem takim wielkim śpiochem i pobudka o 8 rano nie jest dla mnie problemem.

– przez dwa dni po po prostu włóczyłam się z aparatem. Wybrałam się do Heraklionu, Knossos i Rethymnon. Od rana do wieczora chodziłam i robiłam zdjęcia. Dzięki temu, że byłam sama czułam, że mogę skupić się tylko na tym. Idealnie.

– nie oszukujmy się, Kreta nie jest bezludną wyspą. W przeciągu siedmiu dni spotkałam sporo ludzi. Z niektórymi wymieniłam kilka słów, a z niektórymi więcej. Najbardziej bawiły mnie pytania: a nie smutno tak samej na wakacjach? Hm, myślę, że smutna byłabym wtedy gdybym bała się/ nie potrafiła wyjechać na samotne wakacje. Nie zawsze trzeba mieć tłum ludzi wokół siebie, żeby mieć udany wypoczynek, wręcz przeciwnie uważam, że każdemu z nas dobrze robi przynajmniej kilka dni sam na sam. Jeżeli chodzi o znajomości, to byłam dosyć oporna i dopiero około czwartego dnia poznałam parę z Gdańska (pozdrowienia!), a później drugą parę z Poznania (pozdrowienia!). Lekko na przyczepkę znalazłam towarzystwo na wieczory przy barze i nagle okazało się, że moje zdrowe wakacje nie są już takie zdrowe.

MINUSY wakacji w pojedynkę:

– jak posmarować sobie samej plecy? Mam bzika na punkcie ochrony przed słońcem i nie wyobrażam sobie wyjść na słońce bez nałożenia kremu z filtrem UV. Nie miałam z tym problemu dopóki nie doszło do pleców. Na szczęście znalazłam rozwiązanie! Wystarczy kupić sobie spray z filtrem UV i vuala.

– podczas moich kreteńskich wakacji złaziłam wzdłuż i wszerz Heraklion i Rethymnon. Jadłam pyszne owoce morza, ale wszystko to co widziałam, widziałam tylko dla siebie. To właśnie wtedy zaczęło mi brakować Kosy, osoby z którą tak naprawdę mogłabym pojechać na koniec świata.

– najbardziej nie lubię samotnych posiłków. Muszę przyznać, że ta część wakacji w pojedynkę jest najgorsza, zwłaszcza w miejscowościach typowo turystycznych. Kiedy zaczynało burczeć mi w brzuchu miałam ochotę jak najszybciej chwycić coś do jedzenia i wyjść z restauracji. Dopiero na trzeci dzień rozluźniłam się i podeszłam do samotnej kolacji jako nowego doświadczenia. Na dłuższą metę nie jest to jednak moja bajka. Zdecydowanie wolę posiłki z kimś, kiedy po zjedzeniu czegoś pysznego można posiedzieć i po prostu porozmawiać.

– moje kreteńskie wakacje przypominały trochę wakacje seniora. Byłam jedną z pierwszych osób na śniadaniu i pewnie jedną z pierwszych osób, które szły do łóżka. To się nazywa zdrowe wypoczywanie! Z jednej strony minus, bo całkowicie ominęło mnie wakacyjne życie nocne. Z drugiej strony plus, bo to spanie z kurami wcale mi nie przeszkadzało.

Z mojego zestawienia plusów i minusów wynika, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Myślę, że podróżowanie w pojedynkę jest dobrym rozwiązaniem, raz na jakiś czas. Pomaga oczyścić głowę, pobyć samemu ze sobą i robić to na co w danym momencie ma się ochotę. Wakacje solo wnoszą świeżość. Bo nie ważne gdzie się podróżuję, ale z kim. Jeżeli tylko choć trochę lubimy samych siebie, to na pewno wytrzymamy w swoim towarzystwie:)

A Wy macie swoje plusy i minusy wakacji w pojedynkę? Jak tak, to piszcie w komentarzach.

I czas na kreteńskie zdjęcia:

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Great Grecja

Written by

<p>Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika</p>

Latest comment
  • Dobrze,ze suma plusów i minusów zlożyla sie na tydzien ciekawych wakacji.A pobyc we wlasnym towarzystwie i nie nudzic sie to też sztuka.Buziaczki.

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: