KANADYJSKIE LIFESTORY

Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałby Wasz kraj idealny? Od kilku tygodni temat ten chodzi mi po głowie. Odkąd wyemigrowałam do Kanady wiem, że tęsknota to cena którą trzeba zapłacić za to doświadczenie. Będąc w Kanadzie tęsknie za Polską i osobami, rzeczami które tam pozostały. Będąc w Polsce brakuje mi tego co zbudowałam i do czego przyzwyczaiłam się w kraju klonowego liścia. W ramach wrześniowego projektu Klubu Polki na Obczyźnie wymieszałam pięć polskich i kanadyjskich rzeczy, które stworzyłyby mój kraj idealny. Zobaczcie co z tego powstało.

Idealnie byłoby gdybym w Kanadzie miała:

Rodzinę, wiadomo bardzo oczywiste, ale myślę, że tęsknota za rodziną na emigracji jest inna. Odwiedzając Polskę, średnio raz w roku, mam świadomość tego, że jestem gościem, robię zamieszanie przez jakiś czas i wyskakuję z ich życia. Nie nagadamy się, nie wyściskamy się na zapas. To pewne. Zawsze po wyjeździe z Polski czuję niedosyt i obiecuję sobie, że następnym razem wygospodaruję więcej czasu. Idealnie byłoby mieć bliskie osoby w tej samej strefie czasowej i zdecydowanie bliżej niż 6757km od siebie.

Starówkę. Mieszkam w Toronto trzy lata, a dalej nie wiem gdzie znajduje się serce tego miasta. Myślę, że wiele osób może mieć z tym problem, ponieważ dla każdego torontończyka byłoby ono gdzie indziej. Brakuje mi starówki obleganej przez turystów, takiej gdzie mogłabym się spotkać ze znajomymi, wypić kawę i pooddychać historią. Niestety w Kanadzie najbliższa starówka oddalona jest 600 kilometrów od Toronto, czyli trochę daleko.

Bliskie odległości. W Kanadzie wszystko jest szersze, większe i rozciągnięte do granic możliwości. Często żeby kupić bułki na śniadanie trzeba wsiadać w samochód i podjeżdżać do „pobliskiego” sklepu, oddalonego o 2-3 kilometry. Brakuje mi szybkiego wyskoczenia do sklepu spożywczego na rogu czy do kiosku, w którym można zaopatrzyć się w podstawowe artykuły.

Vancouver Kolumbia Brytyjska Kanada

Tanie loty. Konkurencja na rynku przewoźników samolotowych jest niewielka, co odbija się na kosztach biletów lotniczych. Jako osoba, która uwielbia być w chmurach brakuje mi tanich przewoźników, gdzie za $40 mogłabym znaleźć się w innej części Kanady, nakarmić oczy innym widokiem, pooddychać trochę innym powietrzem i wrócić do zatłoczonego Toronto.

Kina niszowe. Kiedy mieszkałam w Warszawie uwielbiałam fakt, że idąc do kina nie musiałam wybierać pomiędzy filmem amerykańskim, a filmem amerykańskim. Niestety tak to wygląda w Kanadzie. Brakuje mi możliwości wyboru i pooglądania filmów z różnych części świata, tęsknie za niszowym kinem europejskim, które jest bardzo realistyczne i przez to przemawia do mnie bardziej niż niektóre amerykańskie bajeczki, których koniec jest bardzo przewidywalny.

W Polsce brakuje mi:

Kanadyjskiej uprzejmości. Czy wiecie, ze kanadyjczycy są ponoć najbardziej uprzejmym narodem na świecie? Jeżeli oglądaliście kiedyś kanadyjski serial „Na południe” pewnie doskonale wiecie o czym mówię. Po przyjeździe do Polski zajmuje mi kilka dni żeby przyzwyczaić się do polskiej, niekiedy oschłej uprzejmości. Będąc w Polsce brakuje mi krótkich rozmów w sklepie, ludzi którzy prawie zawsze są chętni do pomocy. Oczywiście, wiem, że jest to dosyć powierzchowne, ale czy dzień nie jest piękniejszy, kiedy przypadkowi ludzie na ulicy są dla nas po prostu mili?

Pierwszeństwa dla pieszych. Polskie przepisy drogowe, teoretycznie, o tym mówią. Rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Polscy piesi dmuchają na zimne i często, na przejściach bez świateł, przepuszczają wszystkie samochody. W Kanadzie byłoby to nie do pomyślenia. Przy każdym przejściu dla pieszych zawieszona jest sygnalizacja. Pieszy, który chce przejść przez ulicę wciska guzik i od razu zapalają się żółte, migające światła. Dzięki temu kierowca zawsze wie, że ktoś chce przekroczyć jezdnię, a pieszy nie musi czekać pięciu minut i przepuszczać wszystkich nadjeżdżających samochodów.

Uwaga mina! Pamiętam jak byłam dzieckiem i nie raz wracałam do domu z butem śmierdzącym na cały dom. Niekiedy podczas zabawy lądowałam rękoma w psich odchodach. To były czasy! Od mojego dzieciństwa wiele rzeczy w Polsce się zmieniło, ale ta jeszcze nie do końca. Zdarzają się przypadki, że ktoś posprząta po swoim pupilu. Dalej jednak wchodząc na polski trawnik trzeba mieć oczy dookoła głowy. W Kanadzie 99% ludzi sprząta po czworonożnych przyjacielach i jest to traktowane jak coś normalnego. Niestety w Polsce dalej można zobaczyć obrazek, kiedy właściciele psów odwracają głowy kiedy ich pupil pozostawia po sobie minę.

6757km - Oh Kanada

Ach ta dociekliwość! Polacy uwielbiają oceniać, porównywać, dociekać. Myślę, że niektórzy z nas za dużo intersują się innymi osobami, a sami nie widzą co dzieje się w ich życiu. Kanadyjczycy, oczywiście, trochę poplotkują jak każdy, ale nie wnikają w szczegóły. Mieszkając w Kanadzie nie odczułam, że ktoś był wobec mnie zawistny, albo za bardzo dociekliwy. Wręcz przeciwnie zawsze czułam, że kanadyjczycy są bardzo delikatni jeżeli chodzi o zadawanie pytań. Wiedzą, że człowiek i tak powie im to co chce powiedzieć, niezależnie od tego czy dane pytanie padnie czy nie.

Trochę większej wody w środku miasta. Jezioro Ontario całkowicie wpisało się w moją codzienność. Widzę je z okna, biegam wzdłuż niego i nie do końca potrafię wyobraźić sobie swoje idealne miejsce bez błękitnej wody. Dzięki niemu w szybki sposób odrywam się od miasta i regeneruję baterie.

A jak wyglądałby Wasz kraj idealny?

Written by

Osiem lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • Mój wyglądałby bardzo podobnie.W Polsce odczuwam jeszcze brak stabilności ale to już grubsze sprawy pomieszane z polityką 🙂

  • „Bliskie odległości.” A nie pomyslalas ze to jest bardzo wzgledne? 🙂 Ja mieszkam w Toronto gdzie w odleglosci kilkudziesieciu metrow mam wszystkie potrzebne sklepy, bary, restauracje. Mysle ze po prostu trzeba starannie wybierac miejsce zamieszkania. Jest wiele fajnych miejsc do zycia w Toronto np. na West End a o duzym zageszczeniu fajnych sklepow, knajp a samochodu wogole nie potrzeba.

    „Kina niszowe” Tutaj nie moge sie absolutnie zgodzic. Toronto to swietne miasto pod wzgledem kultury filmowej (i teatralenj!). Musisz troszke wlozyc wiecej wysilku. Ja nie chodze do mainstreamowych kin wogole a tych innych jest sporo. Polecam zapoznac sie z repertuarem Hot Docs (dokumenty z calego swiata). TIFF Lightboox codziennie duzo filmow z calego swiata w tym z Europy i klasykow czy Revue, Cineforum czy Toronto Underground ktore regularnie pokazuja niezalezne i Europejskie kino.

    Przypomne jeszcze ze mamy w Toronto obecnie juz ponad 50 festiwali filmowych z calego swiata (od kina Polskiego, przez Azjatyckie po Afrykanskie i z bliskiego wschodu) z TIFFem na czele i dzieki temu Toronto stalo sie jedna ze stolic filmu. Nie moge dlatego zgodzic z sie z tym punktem zupelnie. Rozejrzyj sie troche! 🙂 Polecam Lekture BlogTO, Toronto Now, Torontoist etc. Pozdrawiam cieplo!

    • Witaj Bezdomu. Dzięki za komentarz i sporo informacji. Z niektórych na pewno skorzystam. Czy Toronto Underground Cinema nie zostało zamknięte? Revue nie uznałabym za kino niszowe, ponieważ mają sporo pozycji, które można zobaczyć w kinach sieciowych. Zgadzam się co do TIFF Lightboox, które znam. Mi bardziej chodziło o kina niszowe z klimatem (jak widać powinnam to dodać) jak np warszawskie Kino Lab. Jeżeli chodzi o odległości, to faktycznie jest to pojęcie względne. Pamiętaj jednak, że pisałam to z własnego doświadczenia. Nie każdy w Toronto może mieszkać tak, żeby wszystko mieć na wyciągnięcie ręki. W moim przypadku zdecydowanie bliskość do jeziora wygrała i teraz mogę sobie ponarzekać na brak dobrego pieczywa na śniadanie, bo nie mówię o gumowym chlebie tostowym, albo czymś podobnym. Pozdrowienia

      • Masz racje, nie wiedzialem ze wlasnie zamkneli 🙁 Ale ciezko pominac 50 festiwali filmowych (w Warszawie tylu nie ma 😛 ) i TIFFa czy bardziej klimatycznych jak Cineforum czy to przy Galerii Bulgera. Jest tez kilka innych miejsc jak dobrze poszukasz.

        Kwestia mieszkania zalezy od priorytetow. Czy chcesz posiweciec wiecej kasy ale czuc zycie miasta przed drzwiami i miec dobre pieczywo na rogu? 🙂 Wszystko zalezy od tego co jest dla Ciebie wazne, Dla mnie osobiscie na przyklad waterfront Toronto przegrywa z takimi opcjami. Niestety jego zagospodarowanie jest niestety w innej klasie jak niz w „waterfront cities” z prawdziwego zdarzenia 🙁 Ale rozumiem ze Tobie dobrze nad jeziorem 🙂

  • Jeżeli chodzi o festiwale to prawda jest ich cała masa. Najbardziej jednak brakuje mi takiego wejścia z ulicy do kina niszowego, a nie planowania i czekania na festiwal. Niestety też nad tym ubolewam, że waterfront Toronto jest słabo zagospodarowane, ale czuję, że kiedyś nadejdzie taki czas, kiedy wszystko się zmieni:) Przy wykorzystaniu jego możliwości Toronto dostałoby jeszcze większego zastrzyku atrakcyjności. Jezioro uwielbiam i jakoś trudno byłoby z niego zrezygnować, a pieczywo chyba muszę zacząć wypiekać sama;)

    • Obawiam sie ze przy skutecznosci politykow ktore pokazuja budowaniem nowego metra, ktore trwa od lat 60. nie szybko to sie zmieni 🙁

      Mozesz wejsc po prostu z ulicy do kin ktore wymienilem 😉 Skoro mieszkasz na jeziorem to najblizej pewnie masz TIFF ktory nie gra reklam (!) i codziennie prawie ma klasyki i „foreign cinema”. Idz, eksploruj! 😉

      • Eksploruję i będę eksplorować, to jest pewne. Pozdrowienia

  • Bezdomu, dziekuje za ta wyczerpujaca liste kin! jesli mialabym wymieniac czego mi brakuje w Toronto tzw. ‚kina niszowe’ na pewno znalazyby sie na liscie (jak sie okazuje, nieslusznie).
    Co do odleglosci… mieszkajac na przedmiesciach Toronto mialam podobne do Gapowiczki zazalenia. Teraz mieszkam w Leslieville i wszystko jest zupelnie inaczej… Samochod przydaje sie tylko na wieksze zakupy a w kazdej innej kwestii spacer lub tramwaj zalatwiaja sprawe.
    Chetnie glebiej przemysle postawione pytanie i wypowiem sie ponownie w bardziej obszernej formie, pozdrawiam!

  • Zdecydowanie wiem o czym mówisz w większości przytoczonych punktów. Niby mam dużo bliżej do rodzinnego domu niż Ty, a mimo to tęsknię niesamowicie! Znam też zupełnie inną codzienność, pozytywne nastawienie ludzi do innych i umiejętność obserwacji. Większość ludzi jest po prostu tutaj szczęśliwa i uprzejma, co daje odczuć także innym. Sprzątają po swoich pupilach i także jest to całkowicie naturalne. Nie lubię tylko ich wzmożonego zainteresowania. Zapewne dlatego,że mi kojarzy się z polską zazdrością i zawiścią a u nich to po prostu umiejętność dostrzegania że coś się dzieje. Np.wystarczy że ktoś (dla nich) obcy kręci się przy Twoim aucie. I zdecydowanie brakuje mi jeziora w poblizu (ja odwrotnie do Ciebie miałam je w rodzinnej miejscowości). I zazdroszczę go! Choć raczej nie „po polsku” 🙂

  • What is the website that means it is easy to understand podcasts and blog sites? I don’t get an iPod, does that make any difference? . dfcfacefgcke

  • Alpy za oknem po przebudzeniu,moja miłość i samochód, którym w 4godziny mogę być wśród najbliższych ❤

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: