KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Z Nowym Rokiem nowym krokiem!

I już w Toronto, które przywitało nas „lekkim” mrozem, zaledwie -18′ za oknem i sporą pokrywą białego puchu, którego ilość rośnie w najlepsze. No cóż, nie ma się co dziwić przecież jest styczeń, więc śnieg o tej porze roku jest czymś normalnym. Niby tak, tylko, że podczas naszej dwutygodniowej wizyty w Polsce mieliśmy piękną pogodę z dodatnimi temperaturami, więc jakby nie patrzeć święta spędziliśmy w ciepłym kraju!

Nasz wyjazd do Polski i trzydniowy wypad do czeskiej Pragi opiszę w najbliższych tygodniach tymczasem czas na małe podsumowanie roku 2013. Muszę przyznać, że uwielbiam podsumowania i plany. Wiem, że Nowy Rok, to data zupełnie umowna, ale w pewien sposób pomaga mi on spojrzeć świeżym okiem na to co zdążyłam zrobić, gdzie poległam i jaki jest mój dalszy kierunek. Moje postanowienia noworoczne spisałam wczoraj, zajmują kilka stron (naprawdę), doskonale zdaję sobie sprawę, że część z nich nie zostanie przeze mnie zrealizowana, ale to nie jest największy problem, bo część z moich postanowień jest przechodnia i musi dojrzewać we mnie jak wino. Prędzej czy później zostanie zrealizowana.

Jaki był 2013 rok? Dla mnie i dla Kosy był to rok podróżniczy, odwiedziliśmy razem 9 miejsc. Poza tym był to mój pełny rok w Kanadzie odkąd zamieszkaliśmy razem. Często były to codzienne zmagania z rzeczywistością, która nie zawsze jest przychylna. Ja w dalszym ciągu staram się, żeby Kanada stała się moim domem. Prawda jest jednak taka, że jak na razie jestem rozerwana. Są momenty, kiedy to rozerwanie jest mniejsze, a są chwile, kiedy miałabym ochotę wrócić do Polski. Takie właśnie są uroki życia na emigracji.

Teraz czas na szybkie podsumowanie:

Styczeń:

W 2013 rok weszłam z posiadaniem stałego pobytu w Kanadzie i z myślą, że nadszedł czas na zakończenie prawie pięciomiesięcznych wakacji i ruszenie do pracy. Przynajmniej rozpoczęcie jej poszukiwania, które szło dosyć opornie. Dalej chodziłam na dzienne zajęcia angielskiego i czułam się jak w liceum, z tą różnicą, że byłam ponad dziecięć lat starsza. Ze szkoły, oprócz trochę lepszego angielskiego, wyniosłam jedną znajomość, która trwa do dziś. Czasami nawet nie wiemy, kiedy spotkamy osobę, która pomimo tego, że pochodzi z zupełnie innego kraju, to przeżywa podobne emocje i myśli w bardzo zbliżony sposób. To właśnie jest część Toronto, którą bardzo lubię, czyli zderzenie kultur z całego świata w jednym mieście.

6757km - Oh Kanada

Luty:

Miesiąc, który zupełnie mnie zaskoczył. Lekko załamana nieskutecznymi poszukiwaniami pracy, 6 lutego przetarłam oczy ze zdumienia, kiedy praca sama do mnie zadzwoniła. Takie cuda dalej się zdażają! Najlepsze jest to, że nawet nie wysłałam tam swojego CV! To jest moc „starych” znajomości, które przypominają sobie o człowieku w najmniej spodziewanym momencie. W taki o to sposób 11 lutego ruszyłam do Momentum na trzymiesięczny kontrakt, który trwa do dziś.

Kanada Ontario zima

Marzec:

W pracy powoli przestawałam być najradośniejszą osobą. Nadmiar obowiązków, stres i terminy potrafią zniszczyć nawet największego optymistę. Powoli stawałm się korporacyjnym robotem i dalej rozwijam się w tym „cudownym” kierunku. Jedynym ratunkiem i odskocznią są weekendy i weekendowe wyjazdy. W marcu takim kołem ratunkowym był wyjazd do Quebec City.

Quebec City Kanada

Quebec City Kanada

Kwiecień:

Dla mnie kwiecień to miesiąc, kiedy powoli zaczynam zapominać o zimie i z ogromną radością wyciągam coraz lżejsze ubrania, nawet jeżeli chłód i wiatr nie pozwalają o sobie zapomnieć. Koniec marca, początek kwietnia spędziliśmy w Vancouver, którego klimat jest zdecydowanie łagodniejszy od klimatu w Toronto. Znaleźliśmy wiosnę, na chwilę powróciliśmy do śnieżnego Whistler, żeby z naładowanym bateriami powrócić do chłodnego Toronto. Kwiecień 2013, to również miesiąc naszej pierwszej rocznicy ślubu, którą spędziliśmy w Beaverton, czyli miejscowości, gdzie się pobraliśmy. Muszę przyznać, że rok naszego małżeństwa minął błyskawicznie i do tej pory się nie pozabijaliśmy. Sukces!

Vancouver Kolumbia Brytyjska Kanada

Vancouver Kolumbia Brytyjska Kanada

Maj:

W maju dowiedziałam się, że mój kontrakt zostaje przedłużony na kolejne trzy miesiące. Stwierdziłam czemu nie. Majowa pogoda sprawiła, że z Kosą złapaliśmy wiatr w żagle. Przebiegliśmy półmaraton w Mississauga, który dla mnie był pierwszym krokiem w bieganiu dystansów dłuższych niż 15 kilometrów. Po biegowym wysiłku wybraliśmy się do Killarney, gdzie w niecałe cztery dni przeszliśmy 100 kilometrów w lesie. Przeżyliśmy dwie burze, napad komarów i małych muszek. Pełni pogryzień i radości, że nie trafił nas piorun świętowaliśmy moją drugą rocznicę w Kanadzie!

Park Prowincjonalny Killarney Kanada

Park Prowincjonalny Killarney Kanada

Czerwiec:

W czerwcu żyłam i oddychałam tylko i wyłącznie moim pierwszym kursem fotograficznym. Rozpoczęłam swoją przygodę na Uniwersytecie Ryerson z założeniem ukończenia ośmiu kursów, które miejmy nadzieję otworzą mi furtkę do spełniania mojego marzenia, czyli fotografii ślubnej. W styczniu tego roku zaczynam trzeci kurs: fotografię dokumentalną.

Toronto Kanada

Lipiec:
Niestety ze względu na ilość pracy w okresie wakacyjnym naszym jedynym kołem ratunkowym były weekendy. Wykorzystywaliśmy je jednak maksymalnie. Lekko przedłużony weekend w St. John’s, gdzie piękne krajobrazy, pozytywni ludzie i ilość alkoholu jaka jest tam pochłaniania sprawiły, że dziarskim krokiem wróciliśmy do pracy, która jak tylko mogła starała się wytrącić nas z równowagi. W lipcu zostało również spełnione moje chiche marzenie. Na własne oczy zobaczyłam wyścigi Indy Cars, czyli amerykańskiej wersji Formuły 1!

Indie Cars Toronto

Sierpień:

W sierpniu zaczęłam walczyć ze swoją najwięszką słabością, czyli porannym wstawaniem. Niestety na tym polu nie odniosłam jeszcze sukcesu. Momentami czuję, że spanie i poranne wstawianie to jak nałóg, który nie chce wypuścić mnie ze swoich szponów. Dodatkowo „polataliśmy” trochę w Canada’s Wonderland. Pracowo, po raz pierwszy zostałam wysłana na samodzielną realizację eventu w Kanadzie: Color Run w Montrealu. Taki mały sukces.

Conor Run Montreal

Canada's Wonderland

Wrzesień:

Lato powoli dobiegało końca, ale ja się tym kompletnie nie przejmowałam, bo w najlepsze trwała moja pierwsza od roku wizyta w Polsce. Z Polski powróciłam z lekkim mętlikiem w głowie. Powitania, rozmowy, stare kąty i pożeganania sprawiają, że za każdym razem zdaję sobie sprawę z tego jak wszystko jest ulotne i jak silnym trzeba być, żeby żyć tak daleko od rodziny i przyjaciół.
Co jeszcze działo się we wrześniu? Rozpoczęłam swój drugi kurs fotograficzny Production II.

Wałbrzych

Październik:

W październiku zrobiłam coś co wydawało mi się niemożliwe: przebiegłam maraton! Dystans 42 kilometrów, który zawsze budził we mnie ogromny szacunek. Powoli i z rozwagą po 4 godzinach, 46 minutach i 7 sekundach dobiegłam do mety. Moje nowe postanowienie, nie tylko na 2014, ale również na kolejne lata, to przebiegać jeden maraton w roku. Najlpeiej za każdym razem w innym mieście/ kraju. Na szczęście nikt nie karze za marzenia.
Oprócz biegów odwiedziliśmy Ottawę, która przywitała nas iście letnią pogodą i sprawiła, że jeszcze nie jeden raz stanie się ona celem naszych weekendowych wypadów.

Toronto Maraton

Ottawa Ontario stolica Kanady

Listopad:

Listopad był dosyć spokojnym miesiącem bez większych planów, aż tu nagle okazało się, że jest szansa na spędzenie weekendu w Los Angeles! O tak! Miasto Aniołów, Hollywood, ocean i piękna pogoda w listopadzie sprawiły, że powrót do prawie zimowego Toronto był dosyć trudny.

Santa Monica Kalifornia

Los Angeles Kalifornia

Grudzień:

I tak o to, nie wiadomo kiedy nadszedł grudzień. Kolejne, wyczekiwane odwiedziny w Polsce i kilka dni w Pradze. Zanim jednak do tego doszło na pierwszym planie był szał w pracy związany z pozamykaniem wielu rzeczy przed dwutygodniowym urlopem, „walka o ogień” w czasie poszukiwania prezentów, które znajdą się pod choinką i ogólny stres, który temu towarzyszy.
Nie ma to jak świąteczny nastrój! Więcej szczegółów już niedługo.

6757km - Oh Kanada

Tak wyglądał mój 2013 rok. Mam nadzieję, że 2014 rok nie będzie gorszy. Nie obrażę się jak będzie nawet nieco lepszy! Wam, życzę żebyście zawsze starali się spełniać swoje marzenia. Nie wstydzili się ich i próbowali, nawet jeżeli po drodze napotkacie przeszkody. Niekiedy dzięki nim staniecie się silniejsi i trochę inni. Nie mówię, że lepsi, ale na pewno inaczej spojrzycie na to co minęło.

Poza tym dziękuję za każde wejście na 6757km, które jest moim emocjonalnym oddechem i pozwala mi niekiedy inaczej spojrzeć na Kanadę. Każdy Wasz komentarz, mail jest dla mnie ogromną radością.

P.S Na mojej liście na 2014 jest również kilka punktów związanych z blogiem. Z każdym miesiącem będzie on nabierał nowych kształtów!

Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • powodzenia w Nowym Roku 🙂
    Czekam na kolejną doze zdjęć,Twoja wierna czytelniczka 😉

    • Dziękuję i wzajemnie! Fajnie słyszeć, że ma się wierną czytelniczkę;)

  • Wspaniale się to czyta Moniś. Rewelacyjny jest ten wpis…właśnie tak się docenia to co Nas spotyka…dopiero jak to opisałaś, zobaczyłam ile potrzebnej jest treści dla przeżyć z 12 miesięcy.
    Rok rewelacyjny, bogaty w podróże, nowe doświadczenia i pasje…tak trzymajcie 😉

    P.S. pójdę w Twoje ślady i opiszę swój rok 2013 r. 😉 by go docenić jeszcze bardziej.

    Ściskam :*

    • To był intensywny rok, mam nadzieję, że 2014 będzie podobny;) Cieszę się, że mój wpis natchnął Cię do zrobienia swojego podsumowania. To naprawdę pomaga odświeżyć głowę i ruszyć nowym krokiem! Ściskam:)

  • Grzelko Moja Kochana, tylko zal , ze nie udalo Nam sie spotkac:-( niestety u nas Swieta byly „chorobowe” ( dziewczyny nam sie pochorowaly) ..ale mam ogromna nadzieje, ze przy nastepnej wizycie odbijemy to sobie:-) buziaczki dla Ciebie i Meza..od naszej 4!

    • Hej Rogalina! Nastepnym razem sobie na pewno odbijemy. Mam nadzieje, ze Wasze male dziewczynki sa juz zdrowe! Trzymajcie sie cieplo i zyczymy Wam duzo zdrowia i radosci w Nowym Roku. Sciskam!

  • Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:) Mam nmadzieje, ze wszystkie Twoje zamierzenia, plany i marzenia sie spelnia. Z checia czytam Twoj blog, jest naprawde „wciagajacy” 🙂

    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    • Czesc Agnieszka! Dla Ciebie rowniez wszystkiego naj w Nowym Roku. Zagladaj tez na bloga w 2014:) Pozdrowienia z zimowego Toronto.

  • Ja chcialabym Ci bardzo podziekowac Monika! Podsumowania roku sobie nie zrobilam, ale Twoj post zmotywowal mnie do stworzenia listy noworocznych postanowien. Od razu lepiej sie poczulam :)!

    • Bardzo sie ciesze, ze nieswiadomie zmotywowalam Cie do zrobienia noworocznych postanowien:) Fajnie jest spojrzec na liste rzeczy, ktore chcialoby sie osiagnac, zrobic. Nawet jezeli nie wszystkie beda zrealizowane w tym roku. Pozdrowienia!

  • ….czytam ….uśmiecham się …. pięknie Moniś ….pięknie to opisujesz …..fotografujesz … buziaki!!!

  • Dzięki Aguś! Cieszę się, że tu zaglądasz:) Ściskam!

  • Dziekuje Tobie za nastepny wciagajacy post i zycze spelnienia kolejnych marzen!!! Ciekawe podsumowanie. Czekam na Twoje kolejne posty o Kanadzie, zwlaszcza o Toronto, tez tu mieszkam od niedawna i fajnie jest czytac podobne spostrzezenia innego „swiezaka” 🙂 Pozdrawiam, Julia

  • Hej Julia, na pewno bedzie jeszcze sporo postow, mam nadzieje, ze beda one dalej wciagajace:) Trzymaj sie cieplo w zimnym Toronto! Pozdrowienia z rownie zimnego Montrealu:)

  • Piekne!

    Jednoczesnie pozdrawiam nie tyle `Gapowiczke` co I `Julie`, ja co prawda nei z samego Toronto ale z Richmond Hill wiec troszke na polnoc za to czesto dowiedzam downtown bo przenioslam sie w sumei z jeszcze wiekszej mtropolii nia ta I chyab zaczyna mi po 3latach `zaszycia i smakowania zycia poza miastem, rowkerkowania, biegania i rpzesiadywania w parkach/lasach to wlasnie brakowac mi zaczyna tego meiojskiego gwaru, tlumu I przepychania na ulichac czy metrze…. 😀 hehehehe

    pozdrowionka dla innych `swiezakow` jak ja 😉

    • Hej Neti! Miło, że zajrzałaś na mój blog. Pozdrowienia i zaglądaj częściej:)

    • hej Neti, dzieki za pozdrowienia,
      w jakim zakatku Kanady wczesniej mieszkalas..? Zycze milego odkrywania Toronto i okolic :))

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: