KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Bonjour Quebec City!

Moje zimowe życie jest na krawędzi…łóżka. Jest sobota wieczór, a ja z herbatą przy boku i z kocem na plecach siadam do pisania. Ładną zimę mamy tej wiosny! Po uszy mam już śniegu i mrozu. Tęsknię za słońcem, za gołymi stopami, za lekkimi ubraniami, za zielonymi drzewami. Myślę, że nawet spływający makijaż z powodu upału brzmi nie najgorzej. Przysięgam, że nie będę narzekać na upał w tym roku! Proszę o tylko jedną małą rzecz: WIOSNĘ, nie tylko w kalendarzu, ale również za oknem.

Dokładnie trzy tygodnie temu nawiedziliśmy Quebec City, w prowincji Quebec. Jest to jedyna prowincja w Kanadzie w której pierwszym językiem jest francuski, a długo za nim angielski. Zaledwie 805 km od Toronto i ma się wrażenie jakby przyjechało się do innego kraju. Miałam nawet ochotę wymienić pieniądze w kantorze.Na ulicy francuski, szyldy francuskie, każda rozmowa w sklepie zaczynana jest po francusku, po czym większość osób z łatwością jest w stanie przełączyć się na język angielski. Oczywiście nie idealny, ale za to z uroczym francuskim akcent. Niecałe trzy dni w Quebec City to jednak trochę za mało, ale zawsze jest to dobry argument na to, że przyjechać choćby na przykład latem. Quebec City zwany przez swoich mieszkańców Ville de Quebec, jest 11 miastem pod względem wielkości w Kanadzie, ma 516 000 tys. mieszkańców. Jest to jedyne miasto w całej Północnej Ameryce, które ma starówkę. Naprawdę czułam się trochę jak u siebie. Quebec City został założony w 1608 roku, czyli 259 lat przed istnieniem Kanady. Tak, tak Kanada ma dopiero 146 lat. Wielu mieszkańców prowincji Quebec ciągle walczy o to, żeby odłączyć się od Kanady i stać się niezależnym państwem. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek do tego dojdzie. Wracając do wyjazdu. Quebec przywitał nas ogromnym słońcem w sobotę i lekkim zachmurzeniem w niedzielę. Mróz to już standard, więc nawet o nim nie piszę. Na szczęście nie było żadnej ogromnej burzy śnieżnej, więc oglądanie miasta szło dosyć gładko.

Quebec City to mała Europa. Starsza część miasta zrobiła na mnie spore wrażenie. Myślałam, że będzie ona znacznie skromniejsza. Budynki zadbane i dopieszczone, według mnie, aż za bardzo. Zwiedzanie zaczęliśmy od 12km biegu po największym parku w Quebecu City, czyli Plains of Abraham, a później przez starą część miasta. Dzięki temu w dosyć krótkim czasie zobaczyliśmy miejsca do których wróciliśmy po biegu. Wiem, brzmi dosyć ekscentrycznie, ale muszę przyznać, że taka forma przypadła mi do gustu. Jest ona bardzo praktyczna, zwłaszcza kiedy jest się ograniczonym czasowo.

Quebec City Kanada

Quebec City Kanada

Trochę bajkowo

Quebec City Kanada

Quebec City Kanada

Stara miasto podzielone jest na dolną i górną część, jeżeli ktoś nie lubi schodów, to proszę bardzo za $2 można sobie wjechać na górę windą

Quebec City Kanada

Kanada znana jest z tego, że ma długie zimy. Eskimosi coś o tym wiedzą. Quebec City w którym mrozy w czasie zimy sięgają ponad -30′ nic sobie z tego nie robi. Zima jest częścią tamtejszej kultury. Ludzie po parku miejskim jeździli na nartach biegowych. Na zdjęciu poniżej nie ma ludzi, ale są „tory” po których nie można chodzić. System odśnieżania działa znakomicie. Myślę, że tutaj nikt się nie przyzna do tego, że zima zaskoczyła drogowców

Jasne jest, że syrop klonowy jest częścią kanadysjkiej kultury, ale o takim deserze nie słyszałam. Nazywa się to Maple Taffy i żeby go zrobić wystarczy mieć śnieg, na którym rozlewa się rozgrzany syrop klonowy i po około 30 sekundach zwija się śnieg z przyklejonym do niego syropem klonowym na patyk

 

Jest to dosyć smaczne. Na początku czuć ciepły, bardzo słodki syrop klonowy, a za chwilę za nim zimny śnieg, który niweluje słodycz. I co ważne: jakie tanie i proste!

W Quebecu jest też jeden z niewielu lodowych hoteli na świecie. Hotel de Glace, ma ponad 80 lodowych pokoi, klub i kaplicę. Cena noclegu dla jednej osoby to bagatela około $200. Hm, czy już nie lepiej jest pójść sobie do lasu i przespać się w namiocie? Darmowy nocleg i gwarantowany kontakt z naturą. Jak widać spanie na lodowych łóżkach znalazło swoich amatorów, bo hotel powstaje już od 2001 roku.
Budowany jest on w grudniu każdego roku i jest czynny od stycznia do końca marca. Zużywa się do tego 15,000 ton śniegu i 500,000 ton lodu. Skąd oni to biorą?

Ciekawe jak człowiek czuje się po nocy na lodowym łóżku? Musi chyba łamać trochę w kościach

Hotel-de-Glace-Quebec

Wejście

IMG_0087

Jeżeli ktoś ma ochotę na ślub mrożący krew w żyłach, to proszę bardzo lodowa kaplica czeka na chętnych

IMG_0101

To była akurat przyjemna część wizyty w lodowym barze. Wódka bez lodu, bo lód to szklanka, którą zawsze można zabrać ze sobą:)

IMG_0095

Nigdy nie przypuszczałam, że odwiedzę Quebec City, nie wiem czy wiecie ale z prowincji Quebec pochodzi Celine Dion i Garou ze swoim Gitan! Do tej pory to było moje główne skojarzenie z tą częścią Kanady. Na szczęście wyjazdy poszerzają horyzonty, więc teraz wiem trochę więcej. Tymczasem idę na balkon zrobić sobie deser z syropu klonowego na patyku. Pycha!

 

Written by

Pieć lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comment

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: