KANADYJSKIE LIFESTORY
 

Stare kąty jakby nowe

Tak oto minęły prawie dwa tygodnie od ostatniego pisania, czas teraz leci jak szalony! Dwa tygodnie w pracy i jeszcze nie mam dosyć, wręcz przeciwnie nawet mi się podoba! Chyba taka przerwa robi czasami dobrze, potrafi odświeżyć głowę i naprawdę pozwala na zebranie sporych pokładów energii. Wczoraj dostałam też pierwszy czek! Moja pierwsza wypłata od 5 miesięcy! To jest chyba najfajniejsza część 🙂

W pierwszym tygodniu przepracowałam łącznie 55h, ale nie będę narzekać bo mam płacone za godzinę, więc nie czuję się w jakikolwiek sposób wykorzystana. Najlepsze jest to, ze za 44h pracy dostaję regularną stawkę, a powyżej 44h moja stawka jest o 50% wyższa. Miło.
Z bardziej przyziemnych rzeczy, które lubię, jest to, że siedzę blisko toalety i kuchni. Nie mam, więc wyrzutów sumienia, kiedy piję duże ilości wody. Minusem jest to, że jak mam otwarte drzwi do mojego „pokoju”, to widzę pielgrzymki w kierunku męskiego i damskiego kibelka. Przez to zaczynam dochodzić do wniosku, ze niektóre osoby albo mają słabe pęcherze, albo nie mają nic lepszego do roboty niż kursowanie tam i z powrotem.

Małym minusem, nie żebym narzekała, jest też to, że nie mam żadnych okien, więc zeszłoroczny widok poszedł w zapomnienie. Tak dla przypomnienia…chlip, chlip…

 

Widok był piękny, ale co z tego jak ludzie chodzili mi za plecami i chyba dopiero po dwóch miesiącach odważyłam się otworzyć facebooka. Przez ten czas musiałam też zapomnieć o pudelku. Teraz jest zupełnie inaczej! Pudelek pozwala mi na mały relaks w czasie pracy, jest jak dobra kawa!

Poza tym, w tym roku czuję się już zdecydowanie lepiej z moim językiem. Nieśmiałość się zmniejszyła, telefon nie jest moim największym wrogiem. Jedna rzecz się nie zmieniła. Dalej przed wysłaniem maila sprawdzam i czytam go kilka razy. Myślę, że nikt w biurze nie robi tego tak namiętnie jak ja. Najlepsze jest to, że pomimo sprawdzania i tak robię dalej błędy. Czasami jest to irytujące, ale wiem, że nie przeskoczę tego.

Wiem, że brzmi to jak totalnie nakręcanie, ale dawno już tak nie miałam. Nie czułam takiego powiewu świeżości w pracy. Pięć dni po moim powrocie rozpoczęło się Toronto Auto Show, które jest jednym z siedmiu Auto Show nad którymi będę miała możliwość pracy. Na Toronto Auto Show nie zrobiłam wiele, ale za to wybrałam sobie kilka samochodów, które mogłyby stanąć w naszym jeszcze nie istniejącym garażu.

Ten na wypady weekendowe poza miasto w okresie letnim

IMG_4254

Ten nie jest może piękny, ale na pewno zwracałby uwagę na ulicy

IMG_4248

Jak będę chciała dodać sobie trochę lat (średnia wieku właścicieli Cadillaca to ponoć 60+)

IMG_4260

I coś w góry, tylko garażu brak

IMG_4238

Zanim jedno z nich pojawi się w naszym nieistniejącym garażu muszę zdać prawo jazdy! Moje polskie, nie ma żadnej mocy po dwóch miesiącach od wjazdu do Kanady. Wzięłam się za to dzielnie. Jestem na etapie rozwiązywania testów i czytania książki o ruchu drogowym. W przyszłą sobotę mam zamiar zdać teorię po której będę mogła jeździć już samochodem, tylko jest małe ale…na fotelu pasażera musi siedzieć kierowca z pełnym prawem jazdy. Normalnie po zdaniu teorii można przystąpić do zdawania drugiego testu, czyli jazdy na mieście, dopiero po roku czasu od egzaminu teoretycznego. Na szczęście, dzięki temu, że polskie prawo jazdy mam więcej niż dwa lata, mogę przystąpić do zdania jazdy na mieście zaraz po egzaminie teoretycznym. Żeby jednak nie było pięknie, w momencie kiedy obleję jazdę na mieście, to traktowana jestem jak nowicjuszka i kolejny egzamin mogę zdać po roku. Oby to przekleństwo mnie nie dopadło.

Z wieści meteorologicznych mogę powiedzieć, że zima powoli odpuszcza. Przez najbliższe dwa tygodnie temperatura będzie w okolicach +2. Zawsze to lepsze niż -10 i masa śniegu.

Written by

Osiem lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

No comments

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: