KANADYJSKIE LIFESTORY

…do pracy by się szło! Pewnie dzisiaj byłam jedną z niewielu osób, które poszły ochoczo do pracy. Tak to już jest jak człowiek jest wyposzczony przez 5 miesięcy. Wszystko poszło nagle, nawet nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Dokładnie tydzień temu dostałam pytanie z Momo czy nie chciałabym popracować przez 2,5 miesiąca. Czemu nie!!! Jak mi jeszcze za to zapłacicie, to już biegnę.

Jak to było wrócić na „stare śmieci”? Na początku oczywiście się stresowałam, w pracy byłam już o godzinie 8:30, co w moim przypadku zdarza się najczęściej w pierwszy dzień pracy… Ubrałam białą koszulę, żeby poczuć wyjątkowość chwili, trochę jak na rozpoczęcie roku szkolnego. Miałam grzeczne uczesanie i jasny kolor paznokci. Profesjonalnie! Jedną z rzeczy, której muszę oddać szacunek to, to że wszystko na mnie już czekało: umowa do podpisania, moje własny „pokój”!, komputer (który działał), ustawiona poczta służbowa. Pojawił się jeden mały problem: moje nazwisko rodowe zostało wszędzie przekręcone: na umowie, w adresie poczty, przy logowaniu do komputera i później przez cały dzień było zamieszanie. Mnie jednak nic nie ruszało, nadal miałam w sobie pełen optymizm, chyba jeszcze nigdy nie byłam tak radosnym pracownikiem (ciekawe na jak długo?). Moje zadowolenie z twarzy nie zniknęło nawet wtedy, kiedy biuro opuściłam po 10 godzinach pracy! Mniej więcej godzinę po przekroczeniu progu dostałam zadanie, które powinno być zrobione na wczoraj, a nawet przedwczoraj. Witamy! Dzięki temu, że od razu zostałam wciągnięta w wir pracy nie miałam poczucia, że nie było mnie w tej firmie przez 10 miesięcy. Oczywiście niektóre kąty odkrywałam od nowa, ale większość rzeczy i twarzy były takie same. Ostatnio mam doświadczenie we wracaniu na stare śmieci, w maju 2012 był powrót do Momo w Polsce, więc już wiem, że z tym optymizmem na początku jest jak z nowymi zabawkami…szybko lądują w kącie. Jednak pomimo tego, że to wiem, to muszę się upoić moją nową zabawką!

Co poza tym w Toronto? Dzisiaj pogoda lekko wiosenna. Śnieg, który spadł, w piątek, w ogromnych ilościach powoli topnieje. Zrobiłam jednak kilka zdjęć, żeby uwiecznić piątkową burzę śnieżną (brzmi groźnie)

IMG_4162

IMG_4164

Niektórzy uważają, że odśnieżanie świateł jest zupełnie bez sensu

IMG_4160

I to na razie tyle w temacie pracy. Lecę spać, żeby mieć energię na jutro! Muszę korzystać z mojego optymizmu póki jest!

Written by

Osiem lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Latest comments
  • Jak to bywa, w naturze zawsze musi być równowaga. Skoro na drugim końcu świata jest Ktoś kto ma optymizmu w nadmiarze, to gdzieś indziej musi być ktoś, kto jest po drugiej stronie tej skali, czyli musi go dręczyć wielki dół 😉
    I coś mi się wydaje, że tą drugą osobą to jestem ja.
    No ale po ciężkiej, pełnej koszmarów nocy zawsze nastaje poranek, który może przynieść promyczek nadziei na lepszy dzień. Oby tak było i tym razem.
    Trzymaj się Monia i pozdro dla Norberta i całej Familiji 🙂

    • Doły są po to, żeby z nich wychodzić. Wiem, mówię to ja, która ich nie znosi! Buzi dla Was.

LEAVE A COMMENT

%d bloggers like this: